makroman - Maciej Czernik makroman - Maciej Czernik
204
BLOG

Sławomir Sierakowski, czyli jak poznać „dobrego terrorystę"?

makroman - Maciej Czernik makroman - Maciej Czernik Polityka Obserwuj notkę 0

Tekst SS (Sławomira Sierakowskiego) opublikowała Rzeczpospolita w sobotnio-niedzielnym magazynie Plus -Minus 7/8 marca.


Zacznijmy od sedna – NIE MA ZŁYCH TERRORYSTÓW (znaczy są, ale tylko USA i Izrael), są tylko terroryści niezrozumieni przez społeczeństwo którzy walczą o „Zmianę na lepsze, bardziej sprawiedliwy świat, w którym więcej ludzi jest wolnych i ma możliwość samorealizacji”.


Ja nawet jestem skłonny się z niektórymi tezami zgodzić, na przykład sam w swej filisterskiej, drobnomieszczańskiej osobowości nie mogę zrozumieć jakim prawem jakiś czerwony skur...syn chce wysadzić mnie w powietrze i jeszcze uzasadnia to moim dobrem...Ale Ja żadnych Międzywydziałowych Interdyscyplinarnych Studiów Humanistycznych (Rany Boskie !!! A gdzie tu konkret?), nie kończyłem, więc głupi jestem.


No więc już rozumiemy że terroryści (ci dobrze – czerwoni), nie są zrozumiani i stąd wynika dla całego społeczeństwa ogrom nieszczęść, katastrof, trzęsień ziemi, tornad, tudzież ...kryzys gospodarczy.


Biedni niezrozumiani bohaterowie (jakżeż wzruszyło mnie zdjęcie Ulriki Meinhof – drobnej uroczej kobietki w łapskach siepaczy z RFN), spalający się w w walce z państwem które które ich „zniewala”.


Nie każdy terrorysta jest dobry sam z siebie – na przykład taki Hezbollach, Al Kaida czy Hamas, nie zawsze były dobre – powstały wszakże z inspiracji USA – które samo w sobie z założenia jest złe. Ale każdy terrorysta może stać się dobry, jeśli tylko zacznie zabijać tych którzy są źli (Amerykanów, Izraelczyków, kapitalistów itp.). Natomiast RAF był dobry od samego zarania, boć stworzyły go przecież komunistyczne służby specjalne a wszystko co robili komuniści musi być dobre z samej definicji.


Autor nie wspomina niestety o ETA czy IRA więc nie wiem czy są dobrzy, czy źli i strasznie mi z ta niewiedzą niedobrze...


A tak na marginesie i już bardziej serio – nie wiem czego uczą w MISH (Mash) na UW, ale istnieje całkiem spora różnica między walką typu partyzanckiego (nawet jeśli to partyzantka klasycznie miejska) a terroryzmem w wykonaniu szubrawców z Fatach czy RAF. Zaiste można by SS potraktować z brutalną bezpośredniością, za porównania samobójcy wysadzającego się pośród przypadkowych ludzi z Piłsudskim, czy Hryniewieckim, ale był by to czysty terroryzm więc jako filister i drobnomieszczanin muszę się takich metod wyrzec.


Ps. pytanie za 100 punktów – czy trzeba być czerwoną gnidą by porównywać działania Kowalczyków bądź Czumy (którzy dokonali wszelkich działań tak aby żadnemu człowiekowi włos z głowy nie spadł) z czynami tych którzy zabijają ludzi z zimną krwią?

zaczepny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka