Niemiłościwie nam panujący premier Tusk w sposób chamski wywarł presję na jedną z nielicznych niezależnych instytucji w tym kraju – na IPN.
Słowa o tym że łaskawie pozwoli im trwać, jeśli tylko przestaną się zajmować polityką (niby czym mają się zajmować – skoro w tym kraju WSZYSTKO jest polityką, a dzięki zmowie Okrągłego Stołu z kantami – NIC nie udało się zamknąć, żadnej sprawy do końca wyjaśnić, nikogo rzeczywiście winnego wskazać, żadnego drania ukarać...)
Tusk straszy IPN odebraniem instytucji pieniędzy...przecież to jest zamach stanu – ten facet wprowadza krypto cenzurę, wymusza posłuch przy pomocy gróźb, które w ustach kogoś innego zostały by uznane za groźby karalne.
Nie mam zamiaru zabierać głosu w sprawie moralności i uczciwości tego czy innego wskazanego przez historyków z IPN, czy nie będących jego pracownikami. Doskonale wszyscy zdajemy sobie sprawę jak głęboko Ubecja zinfiltrowała opozycję, doskonale wiemy jakie były rozgrywki wewnętrzne i szczucie jednych opozycjonistów (konstruktywnych) na innych (ekstremę). To co zaszło po 89 roku, całe dziesięciolecie straconych szans i złudzeń – świetnie ilustruje tezę o Ubecji jako tych którzy „zza grobu” (ładny mi grób – uwłaszczenie na olbrzymich majątkach, ogromne wpływy polityczne, zakulisowa władza, związana z posiadaniem „haków” na kogo trzeba), pociągali sznurkami naszych marionetek politycznych.
Jeśli Kwaśniewski zabiera głos w kwestii IPN to jest to głupie i śmieszne – zupełnie tak jak bym ja rozprawiał na temat wyższości traktorów nad meblami ( kto pamięta pierwszą kadencję tego niepełnosprawnego z powodu „choroby filipińskiej” faceta – wie o czym piszę).
Jeśli z IPN polemizuje (ładna mi polemika – wyzwiska i groźby, ale niech już tak zostanie) Wałęsa – to traktuje to jak samoobronę – w końcu KPK dopuszcza ze strony podejrzanego różne zachowania za które nie może on być już pociągnięty do dalszej odpowiedzialności.
Jeśli o IPN wypowiada się Mazowiecki to jest to gruba czerwona krecha na jego życiorysie.
A jeśli Tusk to już najczystszej wody hiPOkryzja. Bo Tusk sam nie będąc umoczonym, ani nie mając w partii zbyt wielu umoczonych, nie jest osobiście zagrożony, więc nie potrzebuje wywierać szantażu względem IPN – jeśli to robi to wyłącznie ze względów koniunkturalnych – doskonale wie że wybory wygrał nie zaletami własnego ugrupowanie, ale opozycję względem PiS – a tym co zjednoczyło przeciwko Kaczyńskiemu tych z lewa i tych z prawa – było wyłącznie zagrożenie dla ich nienaruszalnej pozycji na scenie społeczno politycznej, stąd takie poparcie i sympatia mediów, stąd, te głosy „intelektualistów”...teraz Tusk spłaca zaciągnięty wtedy dług.


Komentarze
Pokaż komentarze