w każdym przyzwoitym człowieku (więc siłą rzeczy nie dotyczy to lewactwa) musi budzić się lęk i gniew na widok zmasowanej nagonki dużej grupy ludzi przeciwko jednostce. Taką nagonkę urządza się obecnie na Janusza Kurtyke szefa IPN!
Z jednej strony ci którzy jeszcze nie tak dawno trzymali za twarz 40 milionów obywateli, wysługiwali się okupantowi, łamali życiorysy, niszczyli charaktery, szastali narodowym majątkiem i marnotrawili dorobek poprzednich pokoleń – postkomuniści.
Z drugiej – niby solidarnościowy premier, szantażujący IPN i jego prezesa, odebraniem środków na działalność lub wręcz likwidacją, wysługujący się postkomunistom, w nadziei na ich życzliwość wobec panującego kryzysu i niekompetencji obecnego gabinetu.
Z trzeciej dwaj eksprezydenci. Mogą się zasłaniać wyrokami sądowymi – wszyscy wiedzą jak sądy w RP działają (tam przecież też nie dokonano solidnej lustracji, nie ucięto zależności towarzysko politycznych, nie zlikwidowano zakulisowych nacisków…) - w rzeczy samej brednie Kwaśniewskiego o tym że on „ma wyrok sądu” są obraza inteligencji obywateli – ustawa lustracyjne jest napisana tak że praktycznie nie daje się udowodnić bycia UBeckim kablem jeśli ktoś sam się dobrowolnie do tego nie przyzna! A UBecja miała oficjalny zakaz infiltrowania struktur PZPR – tyle że wierchuszka miała to gdzieś – więc zapewne większość naprawdę interesujących materiałów z działalności TW Alka znajduje się w Moskwie.
Mówiąc szczerze zrobiło mi się niedobrze jak usłyszałem to co mówi Kwaśniewski. Wałęsy zaś słuchałem z rozbawieniem...ale to był śmiech przez łzy.
Z Czwartej chór wujów czyli „autorytetów” pokroju Mazowieckiego.
O dziwo media póki co (może nie dostały specjalnych wytycznych?) nagłaśniają sprawę, ale jej nie podsycają, ani nie zajmują wyraźnego stanowiska.
W takich okolicznościach nawet gdyby Kurtyka nie miał racji – ale ją ma, to widać z daleka, wyraźnie i bez zniekształceń – to i tak obowiązkiem przyzwoitego człowieka było by stać po jego stronie, przynajmniej dotąd aż emocje jego wrogów przycichną i będzie można nawiązać merytoryczna rozmowę.
Ten wypadek jednak jest odmienny – tu nie chodzi o tę czy inną publikację, o to czy ten lub inny był faktycznie draniem wysługującym się moskiewskim siepaczom – tu chodzi o całkowite ubezwłasnowolnienie IPNu lub - co lepsze – jego likwidację.
W grę może wchodzić tylko jeden argument – historycy, archiwiści i prokuratorzy Instytutu są BLISKO czegoś naprawdę znacznego, czegoś o co sitwa musi walczyć. Trudno powiedzieć czy jest to coś, czy ktoś – najprawdopodobniej (moim zdaniem) po marksistowsku ilość przeszła w jakość i IPN poprzez mozolne ujawnianie poszczególnych małych gnoi, jest w stanie naruszyć fundament całego układu! A na to ani SLD, ani PO, ani „autorytety” pozwolić sobie nie mogą!


Komentarze
Pokaż komentarze (15)