Donosi Rzeczpospolita, w materiale o powyższym tytule
„Sędzia Ewa Kaniok powiedziała wczoraj, że billboardy nie dotykały bezpośrednio powoda ani nie deprecjonowały sympatyków PiS, utrudniając im prezentowanie politycznych sympatii”. Pisze rzeczpospolita.
Co ciekawsze sędzina opierała się na wyroku Sądu Najwyższego (sygn. I CSK 118/06) ze sprawy Stanisława S. przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu za wypowiedzi w radiu i tv, że "SLD jest organizacją przestępczą".
Pomijam już drobniutki fakt że w polskim prawodawstwie nie istnieje pojęcie precedensu. Pomijam też prawdę słów zawartych w materiałach politycznych – SLD jako spadkobierczyni PZPR grupowała ludzi którzy swe kariery zawdzięczali kiedyś popełnionym zbrodniom i całkiem niedawno popełnionym przestępstwom (afera żelazo choćby – na czyją korzyść była prowadzona? - retoryczne pytanie).
Chce zająć się meritum – Czarne Billboardy – były zohydzaniem programu i ludzi PiS, były kolejnym etapem wywoływania narodowej psychozy przez socjomanipulatorów z PO w sojuszu ze wszystkimi którzy w rządach PiS widzieli zagrożenie dla swojej pozycji, przywilejów i dochodów.
Sądzę że Pani Sędzia wykazała się daleko idącą „niezawisłością”...


Komentarze
Pokaż komentarze