Pewnie bym nie pisał tego felietonu, gdyby nie inny felieton, autorstwa Dominika Zdorta w Rzeczpospolitej piatkowo-sobotnio-niedzielnej. Pewnie bym go nie pisał, bo pomysły ministerstwa ogłupienia powszechnego nie są warte komentarza - dziś wymyślą jedną brednię, jutro inną, potem znów jedną z tych bredni anulują a inna wprowadzą - normalka.
Co innego publicysta (dobry publicysta) rzeczpospolitej, tu już można i należy wymagać daleko idącej odpowiedzialności za słowa. Zatem wymagam i jako stały czytelnik i jako...dysortografik.
Tak jestem dysortografikiem, co w dobie edytorów tekstu w niczym mi nie przeszkadza, mogę publikować w biuletynach branżowych i w lokalnych gazetach, mogę pisać na forach, prowadzić bloga, korespondencję e-mailową itp. Ale jak byłem w szkole....no cóż nie było lekko - maturę zdałem jedynie dzięki mądrości mojej nauczycielki od języka polskiego - stała blisko i jak widziała że pisze wyraz z błędem to tupała - wtedy ja pisałem inaczej...proste - jak dla mnie i jedna i druga pisownia były...oczywiste.
I teraz najważniejsze (jak ktoś się wymądrzy że zdania nie rozpoczyna się od 'i" to jest ... głupcem), właśnie dla tego pisze te słowa. jestem czytelnikiem maniakalnym - nie mogę żyć bez kilku książek, gazet i czasopism w pobliżu - gdy kończą mi się książki do czytania odczuwam niepokój stan porównywalny chyba tylko z uczuciem narkomana któremu w oczy patrzy widmo głodu. czytam mnóstwo i czytałem od najmłodszych lat...a jednak jestem dysortografikiem! Żeby było śmieszniej interpunkcję stawiam też inaczej niż wymagają reguły...zgadnijcie czemu?
Bo ja czytam i piszę fonetycznie! - Dla mnie zdanie "Pan Zdort napisał średnio mondry felieton" i zdanie "pan Zdort napisał średnio mądry felieton" brzmią identycznie! Mogę wyuczyć się regułek, mogę pamiętać o pochodzeniu "ch" i "h" a wiedząc o tym szukać odpowiedników w języku rosyjskim czy ukraińskim i pisać te wyrazy w miarę poprawnie - ale nie sposób mnie nauczyć wyjątków.
Tymczasem pada pomysł by "dać więcej czasu na poprawienie błędów" - tylko skrajny dureń mógł coś takiego wymyślić (urzędnik w sam raz pasuje do tej kategorii), co z tego że będę miał nawet całą dobę na poprawianie błędów, skoro ja ich NIE WIDZĘ !!!!!
Ps - istnieje ogromny problem wyłudzania zaświadczeń o dysleksji, dyskalkulii itp. ale tego problemu nie pokona się likwidując nieszczęsną kratkę na arkuszu maturalnym.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)