Pierwszy raz obrzydzenie w odniesieniu do polityków PO odczułem gdy Hanna Gronkiewicz Waltz nie zawahała się wykorzystać tragedii temporalne chorych leżących w hospicjach by zaatakować ówczesnego prezydenta Warszawy - Lecha Kaczyńskiego. Było to głupie (bo kłamstwo ma krótkie nogi) nikczemne i podłe.
Potem sukcesywnie nadchodziły następne fale mdłości
- Gdy Tusk wyzywał ludzi od "moherów" (za co potem "przepraszał")
- Gdy dzielił Polaków na "lepszych" z dużych miasta i "gorszych" ze wsi i miasteczek - co zresztą było o tyle głupie że najbardziej niekwestionowany sukces wyborczy PO odniosła wówczas w ... zakładach karnych
- Kiedy nakręcano spiralę społecznej psychozy doniesieniami o "kaczyzmie" itp idiotyzmach.
- Gdy wyszło na jaw że politycy PO sterowani są SMS-ami.
- Kiedy HGW doniosła kanapki strajkującym pielęgniarkom (co potem okazało się błędem gdy doszło do strajków w Służbie Zdrowia już za obecnej kadencji)
- Kiedy wykorzystano samobójczą śmierć Blidy by "upaprać" PiS w tej aferze.
- Łzy Sawickiej bardziej mnie śmieszyły niż wzbudzały ochotę na wymioty.
Potem doszło do zmiany rządu i np. kłamstwa Tuska jakoby dysponował "kadrami" oraz "gabinetem cieni" już mnie nie brzydziły.
Nie brzydził mnie wygłup Pitery z księgą, ani rozpaczliwe łapanki na stanowiska w rządzie.
Moje oburzenie wzrosło gdy okazało się iż żadną miarą rząd Tuska nie zamierza naprawiać RP, a jedynie konserwuje układ który zaowocował śmiercią Papały i świadków, morderstwem Olewnika, tudzież tysiącem mniejszych lub większych aferek i przekrętów których autorami byli sędziowie, prokuratorzy, urzędnicy skarbowi i kontrolerzy - czyli całego tego syfu zwanego III Rzecząpospolitą.
Więc niby czemu chce mi się rzygać gdy Chlebowski mówi o "modlitwie" na grobie siostry?...przecież nie powinno - żołądek maltretowany przez wiele lat obrazem tych polityków, powinien się był zahartować...a jednak...


Komentarze
Pokaż komentarze