W literaturze znajdziemy tysięczne przykłady miłości pisarzy i poetów do opisywanych i opiewanych przez nich zwierząt. Są zachwyty nad fizyczną urodą zwierzęcia, ale też i nad jego walorami duchowymi.
Ileż w literaturze opisów psów, koni, delfinów, kotów - niektóre z nich aż ociekają tajonym erotyzmem. prawdopodobnie gdyby nie tabu społeczne i nienawiść szerzona przez ludzi niezdolnych do pojmowania tak subtelnej gamy uczuć - literaci mogli by pisać bardziej otwarcie.
A malarstwo i rzeźba? Ileż w przedstawionych tam wizerunkach erotyzmu, ta samcza siła ogierów, uległość klaczy, wierność psów...ba nawet do języka potocznego weszło określenie "kocia zmysłowość".
Doprawdy jeśli Zgadzamy się z istnieniem sztuki "homoerotycznej" - to negowanie istnienia sztuki "zooerotycznej" musi wynikać jedynie ze złej woli, zaściankowości umysłowej oraz uprzedzeń.
Dziwi w tym wszystkim postawa lobby homoseksualnego - walczą o swoje przywileje, nie dostrzegając jednocześnie krzywdy i braku praw jakie dotykają innych "kochających inaczej", taka postawa musi budzić podejrzenia co do czystości ich intencji.
Liczę że wkrótce po wystawie"Ars Homo Erotica" - odbędzie się w aulach Muzeum Narodowegowystawa "ars ZOO Erotica.
Choć z drugiej strony, język nienawiści jakim operują w odniesieniu do ludzi kochających zwierzęta organizacje i działacze homoseksualni, nastąpi to nieprędko. Nie wczesniej niż pozbędą się oni swej nietolerancji.


Komentarze
Pokaż komentarze