Drogi Przyjacielu!
Być może pamiętasz taką anegdotę:
Pewien ojciec udziela rady panu młodemu:
- Ufaj swjej żonie. Ufaj i nie sprawdzaj.
- Ojcze! Rozumiem, że mam jej ufać. Ale czemu nie mam jej sprawdzać?
- To proste - żebyś mógł jej dalej ufać.
Mimo całej mojej sympatii do Ciebie, postanowiłem postąpić wbrew radzie tego ojca. Sprawdzam. Ale sprawdzam z nadzieją, ze ten prosty test zdasz śpiewająco. Przecież Cię znam - jesteś szlachetnym ideowym człowiekiem walczącym o słuszne i sprawiedliwe rozwiązania. W wielu sprawach się różnimy, ale w tej kwestii podstawowej cieszysz się moim nieustajacym szacunkiem.
Jeśli dobrze Cię zrozumiałem uważasz, że Kościół nie powinen mieszać sie do polityki, że nie powinien domagać się wprowadzania do prawa zasad religijnych, że nie powinien nawoływać/zniechęcać do konkretnych rozwiązań prawnych i proponujących ich stronnictw. To są zasady, które wyznajesz, prawda? Ilekroć są łamane uważasz, że zachodzi niesprawiedliwość. Dlatego tak Cię denerwuje stanowisko Kościoła w sprawie aborcji, albo nawoływanie przez niektórych duchownych do głosowania/niegłosowania na określone stronnictwa; dlatego uczestniczysz w antyklerykalnych demonstracjach, dlatego wyrażasz swoją dezaprobatę dla kleru na gruncie towarzyskim.
Dlatego, prawda?
No to pozwól, że Cię zapytam:
W jaki sposób protestowałeś kiedy duchowni Kościoła wypowiadali się przychylnie na temat akcesji do Wspólnot Europejskich? W ilu uczestniczyłeś demonstracjach przeciwko wywieraniu przez Kościoł pływu na - przyznajmy - jedną z najważniejszych decyzji politycznych w historii Polski?
Albo takie pytanie:
Ile petycji podpisałeś przeciwko wypowiadaniu się duchownych w sprawie kary śmierci. Ile razy wyśmiałeś moherki, które od księdza dowiedziały się, że kara śmierci powinna być zniesiona (poglad nieobowiązkowy dla katolika ale lansowany przez wielu duchownych i wyprowadzany z zasad religijnych właśnie)?
Mam nadzieję, że demonstrowałeś, że podpisywałeś petycje, że wyrażałeś swój sprzeciw na gruncie towarzyskim.
Bo widzisz, ci antyklerykałowie, którzy tego nie uczynili mogą z łatwością zostać oskarżeni o łże-antyklerykalizm, o to, że wcale nie uważają, że Kościół nie powinien mieszać się do polityki tylko, że powinien mieszać się po ich stronie. Że tak naprawdę nie są antyklerykałami tylko - dajmy na to - zwolennikami depenalizacji aborcji, i ten swój partykularny pogląd obłudnie odziewają w szaty szlachetnej idei antyklerykalizmu.
A zasady mają głęboko, bardzo głęboko.
Z takimi hipokrytami nie chciałbys mieć nic wspólnego, prawda? Gdybyś potrzebował jakiegoś narzędzia zeby się ich pozbyc chętnie użyczę Ci mojego Malleusika.
Bardzo przydatne narzędzie.
Pozdrawiam serdecznie
Amin


Komentarze
Pokaż komentarze (25)