Drogi przyjacielu!
Dziękuję Ci za szybką odpowiedź na poprzedni list.
Jak się zdaje nadal nie jesteś przekonany, że stawianie wysokich standardów moralnych klerowi przez ludzi niewierzacych jest wewnętrznie sprzeczne. Nadal uważasz, że ksiądz powinien być człowiekiem lepszym od innych, że to przynależy do jego zawodu , że - jak napisała pewna Xiężna:
"baletnica powinna mieć nader sprawne nogi, jubiler - rozwinięte zdolności manualne, kiper - znakomity węch. Kapłan zaś winien posiadać hipertrofizowany kręgosłup moralny, Gdyż to stanowi obszar jego działalności zawodowej. W ramach której nieustannie przywołuje i stawia za wzór Chrystusa."
Rozumiem. Twoim zdaniem ksiądz, który naucza, że trzeba stać prosto nie powinien sam upadać na każdym kroku. Przyjmijmy, że tak jest.
A co z księdzem, którego głównym tematem nauczania nie jest "jak stać prosto" tylko "jak podnosić się po każdym upadku"? Jakie kwalifikacje Twoim zdaniem powinien mieć ksiądz, który uczy jak się podnieść?
Nie wydaje Ci się, że "hipertrofizowany kręgosłup" bedzie wtedy przeciwskazaniem? Że właśnie ksiądz, który doświadcza upadku ma niezbędne kwalifikacje, a ksiądz - anioł zupełnie się do swojej pracy nie nadaje?
Zgodnie z Twoimi standardami pouczać może tylko ktoś kto postępuje według swoich zasad (ja tak nie uważam, ale tę kwestię poruszałem w poprzednim liście). Jak zatem wg Ciebie miałby mnie nauczać powstawania z upadku ktoś kto nigdy nie upadł? Co on wie o wstawaniu? Co za uzytek z przewodnika, który nigdy nie przeszedł drogi, którą mnie prowadzi?
Gdyby wszyscy duchowni byli od początku ideałami ich wiarygodność byłaby w Twoich oczach zerowa, co?
Zatem:
Grzeszny ksiądz nie nadaje się do podnoszenia grzeszników, bo jest grzeszny.
A ksiądz wypełniajacy wszystkie standardy moralne nie nadaje się do podnoszenia grzeszników, bo sam nigdy nie wstawał, więc nie może tego nauczać.
Ładny pasztet, co?
Pozdrawiam serdecznie
Amin


Komentarze
Pokaż komentarze (8)