Amin Amin
98
BLOG

PIS - (szorstka) miłość Ziemkiewicza

Amin Amin Polityka Obserwuj notkę 22

Czytanie Gazety Wyborczej daje dużo radości. Czasem jedna fraza, jedno słowo potrafi wprowadzić mnie w wesoły nastrój, który trwa potem cały dzień. Niestety kupowanie czegokolwiek co wydaje wydawnictwo Agora nie mieści się na liscie działań dozwolonych przez moje sumienie, zatem jestem skazany na wydania internetowe oraz znaleziska czytelników GW.

A ci nie zawodzą.

Dziś RAZ doniósł, że Dominika Wielowiejska oskarżyła go o miłość do PISu.

Otworzyłem ten tekst i co? Faktycznie:

"(...)Rafał Ziemkiewicz we wtorkowej "Rzeczpospolitej" (...) Zastanawiam się, czy to miłość do PiS zaślepia niektórych publicystów?"

Przeczytałem i uśmiałem się jak norka. Skąd ten śmiech, zapytacie? Ano wyimaginujcie sobie, że w moim perwersyjnym umysle powstała myśl, że pani Dominika n a p r a w d ę podejrzewa RAZa o miłość do PISu.

Gdyby wśród moich czytelników znalazł sie jakiś kosmita, który nie wie na czym polega dowcip to śpieszę z wyjaśnieniem.

Drogi kosmito! Wejdź na blog RAZa. [link nieaktualny z powodu zmian technicznych S24: dop 16.08.2010] Następnie kliknij na tag ukochanego PISu [link nieaktualny z powodu zmian technicznych S24: dop 16.08.2010]. Otrzymasz 9 wyników. Przeczytaj wszystkie - najlepiej od najwcześniejszego, będziesz miał pełny obraz rozwoju uczucia. .

Gdybyś był leniwy i Ci sie nie chciało, to służę co smaczniejszymi fragmentami (wybacz, ze tak ich dużo, ale RAZ daje wyrazy swojej miłości w każdym wpisie dotyczącym PISu):

("Najpiękniejsza jako anioł z raju,"
Najpiękniejsza nad wszystkie dziewica;")

CHIW, CHIW, hura!

"Po całej aferze ostatnich tygodni trzeba będzie zmienić nazwę, bo Prawo i Sprawiedliwość zaczęło brzmieć zbyt ironicznie. Osobiście proponuję starej-nowej koalicji nazwę ChiW - skrót od Chamstwo i Warcholstwo. "

***

("Wzrok jej luby jako słońce w maju,
Odstrzelone od modrych wód lica.")

Smacznego!
"Opowiadał mi pewien góral kawał - chamski i prymitywny, jak to góralskie kawały, więc piękne panie i co bardziej wrażliwych panów ostrzegam, żeby dalej nie czytali. Kawał był o tym, jak to jeden baca sie z drugim bacą założył o tysiąc złotych, że zje gówno. I zjadł. Baca musiał więc bacy zapłacić, ale że go złość żarła, więc zaraz znowu się założył, że on z kolei też zje gówno. Zjadł i tysiąc złotych do niego wróciło. Po czym obaj siedli, pomyśleli, i poniewczasie doszli do wniosku, że się obaj gówna najedli i żaden nic na tym nie zyskał.
To się stosuje do najnowszych sondaży popularności partii politycznych. Wynika z nich, że i PO, i PiS, dokładnie jak ci górale, się najedli, i w sumie wrócili do punktu wyjścia. "

***

("Pocałunek jej, ach, nektar boski !
Jako płomień gubi się w płomieniu,")

Chrońmy słowa
"Konferencja służyła - tak jak ja to odbieram - oznajmieniu społeczeństwu kieleckiego, i innych pozawarszawskich obszarów, że stacja we Włoszczowej to nie wyjątek, ale reguła. Że rząd będzie obcyndalał z kasy warszawiaków, żeby obdarowywać prowicję, i że będzie z tego dumny, bo na tym właśnie polega „solidarne państwo". (Siedzący obok premiera Przemysław Gosiewski kiwał aprobująco głową, a gdy premier oznajmił, że ten jakiś tam nowoczesny, no, tomograf, jedzie do Kielc właśnie dzięki niemu, pokraśniał z zadowolenia.)
No cóż, wiadomo, Warszawy nikt nie lubi. A kasę ukradzioną innym każdy chętnie weźmie. Wiadomo, że w Warszawie PiS i tak ma przechlapane, i jeśli nawet Marcinkiewicz wygra tu prezydenturę, to w ciałach kolegialnych jego partia wielu reprezentantów mieć nie będzie. Wiadomo, że w Polsce wygrywa się wybory głosami prowincji. Patrząc na sprawę w kategoriach cynicznej socjotechniki, a tak na nią premier na pewno patrzy, to dobra strategia.
Niby, cóż, wzruszyć ramionami, bo to żadne zaskoczenie, że Kaczyński ma Polsce do zaoferowania w sprzedaży wiązanej, ukrócenie wpływów mafii z socjalizmem, jak ongiś w ruskich sklepach cytrynę z torbą zgniłych jabłek. Tylko dlaczego, u cholery, uparcie nazywa ten socjalizm „solidarnością"? "

***

("Jak dwóch fletów żeniących się głoski,
Ku rajskiemu nastrojone pieniu.")

Kazik w malinach

"O meritum już mi się nie chce gadać. Gdyby Belka mianował Millera szefem jakiejś dużej spółki, ówczesny PiS zachrypłby od krzyku o nomenklaturze, państwie kolesiów itd. Ale to już nie ten sam PiS co wtedy, już nie opozycja, tylko "wadza", a "wadza" ma swoje nawyki. I kogo tknie, natychmiast tymi nawykami nasiąka.

***

("Serce z sercem zbiega, zlatuje się, ściska,")

Górnik syty, Kaczory zadowolone, podatnik okradany jak zwykle

"Związkowcy od górnictwa nie muszą ogłaszać żadnego strajku. Wystarczy, że zrobią groźną minę i natychmiast dostają, czego chcą. Nie będzie żadnego powiązania wzrostu płac w górnictwie z wydajnością, nie będzie już mowy o denerwującej związkowców prywatyzacji (jaki prywatny właściciel pozwoliłby tak sobą rządzić?), nie przestaniemy topić w kopalniach co roku miliardów, w ogóle nic się nie zmieni. Przed chwilą w TVN 24 pokazaliu pana Poncyliusza, którego ktoś tu zachwalał za rzekomą twardość wobec górników. Wyglądał jak zbity piesek. Najwyraźniej został przeszkolony przez premiera i prezydenta, na okoliczność, że jak mu górnicy każą nadstawić ust jako popielniczkę, to ma się nie guzdrać, bo fora ze dwora. Klasie robotniczej nikt się postawić nie ośmieli, a już na pewno nie "żoliborscy inteligenci" ze swą gombrowiczowską miłością do parobka.
Patrzcie ludziska - oto podatnik. I ty też możesz go wydymać. Tylko śpiesz się, bo kolejka stale rośnie. "

***

("Lice z licem zbiega się, drży, pali")

Rokita na prezydenta!


"Jakiś półmózg wymyślił ustawę, na mocy której samorządowcy tracą mandaty z błahego powodu, czterystu innych półmózgów klepnęło to jednogłośnie bez czytania, nie mówiąc o myśleniu, potem gapiowata pańcia, która została prezydentem, bo nikogo lepszego orły platformiane nie znalazły, zapomniała doczytać przepisów, a orły z PiSu poczuły szansę, jak piranie krew... "

***

("Dusza w duszy tonie. - Ziemia, niebo pryska,")

Kolejna nocna zmiana

"Tym sposobem dowiedziałem się rano o odwołaniu Wildsteina.
To kolejny, po raporcie WSI, znak, że z nadziejami związanymi z Kaczyńskimi przychodzi się powoli żegnać. Bye, bye, słodkie złudzenie, że może wreszcie trafi się jakiś "prawicowy" polityk (daję w cudzysłowie, bo wiadomo, że po wszystkich stronach sceny nie ma u nas innych polityków, niż zakuci socjaliści), który koniec końców nie spieprzy wszystkiego po raz enty... Oczywiście, teoretycznie może być tak, że pod nowym prezesem, ktokolwiek nim będzie, firma zachowa względną niezależność (Andrzej Urbański nie byłby nawet złym kandydatem na szefa dla telewizji publicznej, gdyby nie był wrócił do czynnej polityki i nie pełnił jeszcze niedawno wysokiej funkcji przy Mniejszym Bracie - ale skoro się tak stało, mianowanie kogoś tak jednoznacznie politycznego to bezceremonialność, na którą nawet Miller się nie ważył). Pażiwiom, uwidzim, ale przypuszczam, że wątpię.
We wspomianych głośnikach na stoku decyzję tłumaczył jakiś, jeśli dobrze usłyszałem, pan Rykun z Rady Nadzorczej, mówiąc o braku wizji przyszłości spółki, złej polityce kadrowej odwołanego prezesa etc. Srututu, gacie z drutu, jak kwitowano takie wywody w mojej podstawówce. Mam uwierzyć, że to są powody, dla których trzeba było zwoływać nadzwyczajne posiedzenie na noc poprzedzającą posiedzenie już zwołane? Wyciągać ludzi z łóżek? Wywalać prezesa na zasadzie sądu kapturowego, nawet nie zapraszając go na posiedzenie, nie stawiając - jak z kolei wynika z dzisiejszych gazet - żadnych ogficjalnych zarzutów, do których można by się odnieść?
Znowu nas mają za idiotów, których można zbyć jakimiś płodzonymi na poczekaniu pierdułkami."

***

("Jak w stopionej około nas fali. ")

Kali nasz powszedni

"Słówko a propos wpisu Janka Wróbla: ja nie byłem co do Kaczyńskiego tak entuzjastyczny, żeby czuć się dziś nabrany. Jeśli sobie przypomnimy realne alternatywy, to przy innym wyniku wyborów wiele lepiej by nie było. Ale że Kaczyński zawiódł, że można się było po nim spodziewać więcej, to inna sprawa. Temat na większy tekst, więc może innym razem."

***

("Nie masz jej ! Daremnie, ach, daremnie
Myślą ścigam za pamiątek cieniem.
Nie masz jej ! I wszelka rozkosz ze mnie
Jako lekki dym uszła z westchnieniem.")

Nowa nadzieja
"jeśli ktoś taki jak obecny minister skarbu - ongiś funkcyjny aparatczyk PZPR, a dziś człowiek piastujący jeden z kluczowych resortów nie z powodu swych kwalifikacji, bo takowych nie posiada, tylko na zasadzie BMW, jako zaufany i posłuszny wykonawca poleceń premiera, z którym studiował i chodził na piwo - komuś takiemu jak Marek Jurek mówi "sumienie zostaw w kościele", to ja pieprzę taką IV Rzeczpospolitą."

***

Jak widać, RAZ w każdym teście poświeconym PISowi daje wyraz swojej miłości. Prawie jak Wisława Szymborska do Stalina. A to ich od złodziei wyzwie, a to CHIWnikami nazwie, a to o zawłaszczanie państwa oskarży... Miłość jak nic. Może trochę szorstka, ale bez wątpienia miłość.

Różne rodzaje perwersyjnej miłości promują mędrcy z Czerskiej. Czy aby tym razem nie posunęli się za daleko?

Amin


PS. Czy ktoś mi moze powiedzieć dlaczego w GW piszą, że Ziemkiewicz nie lubi Michnika? Przecież to miłość jest. Miłość a la Gazeta Wyborcza.

PPS. Za motto do poszczególnych cytatów posłużył mi wiersz tego, z któregośmy wszyscy, pod tytułem Amelia. (żeby mi to zaraz jakieś zamaskowane typy z oddziałów anyterrorystycznych nie przyszły egzekwować praw autorskich)

Amin
O mnie Amin

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka