Dziwują się wszyscy: dziennikarze, politolodzy, politycy...
Jeden się dziwi na smutno, drugi na wesoło, trzeci schadenfreude odczuwa...
No to i ja się dziwię...
Przecież to niemożliwe, żeby Kaczor nie wiedział...
Gdybym był Sherlockiem Holmesem to bym powiedział tak:
"Kiedy wyeliminuje się wszytko co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, choćby nie wiem jak nieprawdopodobne, musi być prawdą."
Skoro jest niemożliwe, by Kaczor nie wiedział to znaczy, że wiedział. Skoro my (komentatorzy znaczy się - nie tam żadne pluralis maiestatis) mając takie dane jakie mamy byśmy Kaczmarkowi na miejscu Kaczora nie zaufali to znaczy, że Kaczor miał jeszcze jakieś inne informacje... Informacje, które dały Kaczorowi rozsądną pewność, że nawet ten funkcjonariusz komunistyczny do niedawna zaprzysięgły trybik układu, będzie wypełniał powierzone zadania - nawet jeśli mu się nie spodobają.
Gdybym - dla odmiany - był np. takim Wiktorem Suworowem to bym powiedział coś takiego:
Takie informacje noszą różne nazwy, nie mniej najpopularniejszą jest "hak"
Wyjaśnienie sytuacji jest proste: hak był za słaby (może w ogóle pozorny), albo ktoś miał lepszy i tyle.
Na szczęście nie jestem ani Suworowem ani Holmesem więc w spokoju ducha mogę się nadal dziwić.
Tym bardziej, że Kaczory na pewno polityki hakowej nie prowadzą. I są ufni. Tak ufni jak nikt w Polsce. Gdyby Leszek Miller zataił w jakimś dokumencie swoją PZPRowską przeszłość to też by uwierzyli. Prawda?
Amin
PS. A w następnej notce wyjaśnię po co Kaczyńscy wprowadzają rządy totalitarne


Komentarze
Pokaż komentarze (3)