Amin Amin
48
BLOG

Niezbity Dowód Profesora Sadurskiego. Rzecz o paradygmacie.

Amin Amin Polityka Obserwuj notkę 10

Profesor Sadurski wykrył (tu i tu)w postawie obrońców życia niekonsekwencję. Niekonsekwencję, której konsekwencje mogą być porażające. Oto okazało się, że każdy zwolennik prolajf, np. taki - żeby daleko nie szukać - Amin, choć w swoich deklaracjach nie zgadza się z Profesorem, to w praktyce... O, w praktyce jest zupełnie inaczej. Profesor przedstawił na to Niezbity Dowód.

Niezbity Dowód jest bardzo poręczny i można go stosować wobec każdego obrońcy życia.

Wystarczy zapytać: "Czy uważasz za dopuszczalną aborcję w wypadku zagrożenia życia matki?"

Jeśli delikwent odpowie, ze tak. To jest ugotowany. Już w praktyce uznał życie matki za bardziej wartościowe.

Nawet jeśli będzie uważał, że ma tu zastosowanie przepis o stanie wyższej konieczności to i tak jest ugotowany - z powody tego samego co wyżej. Bo stan wyższej konieczności może i da się od biedy zastosować wobec kobiety, ale na pewno nie wobec lekarza.

Tak to sobie łebski profesor wykombinował.

Proste i skuteczne.

Skuteczne?

Po zapoznaniu się z Niezbitym Dowodem poszedłem do Amina - mam chyba prawo napisać, ze znamy się całkiem dobrze - i wypróbowałem metodę.

- Aminie - zagadnąłem - czy uważasz za dopuszczalną aborcję w wypadku zagrożenia życia matki?

Mój rozmówca wpadł w pułapkę dokładnie tak jak przewidział Impe... pardon: profesor Sadurski:

- Generalnie zastosowałbym tu przepisy o stanie wyższej konieczności. "Nie popełnia przestępstwa ten, kto, ratując dobro chronione prawem poświęca dobro, które nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego". Sąd ocenia i sprawa z głowy.

- Ha! - wykrzyknąłem - w takim razie de facto, musisz akceptować stopniowalność wartości życia jakkolwiek w abstrakcyjnym sformułowaniu brzmi to szokująco. Zaakceptowałeś bowiem jakąś przesłankę usunięcia ciąży! Oto Niezbity Dowód, że tak naprawdę podzielasz pogląd proczojsowców. Tylko się do tego nie przyznajesz!

Popatrzyłem na ugotowanego Amina i od razu zorientowałem się, ze coś nie gra...

- Znaczy się Twoim zdaniem - powiedział wolno - ja traktuję nierówno matkę i dziecko, tak? A po czym to wnosisz?

- Sam powiedziałeś: są okoliczności w których dopuszczasz aborcję. Zgadzasz się zatem, że aborcja zawsze jest złem, ale czasem może być dla kobiety mniejszym złem niż kontynuowanie ciąży. Zgodzisz się zapewne także z tym, że prawo powinno tę ocenę dokonaną przez kobietę respektować...

- I to wszystko wynika z mojej odpowiedzi? Pozwolisz, że teraz ja zapytam: skąd możesz wiedzieć, że nie traktuję tych dwóch wartości równo skoro nie zadałeś symetrycznego pytania o tę drugą wartość? Np. takiego: "Czy uważasz za dopuszczalne poświecenie zycia matki w wypadku zagrożenia życia płodu?"Jeśli nie zadałeś takiego pytania NIE możesz wiedzieć na pewno czy traktuję te wartości równo czy nie... Jest to logicznie niemożliwe. Niemożliwe.

Wstyd mi to przyznać, ale teraz ja byłem ugotowany.... A ten okrutnik ciągnął dalej.

- A wiesz czemu tego pytania nie zadałeś? Bo Ty nie wierzysz w to, że ja naprawdę uważam płód za człowieka. Ty nie dowodziłeś niekonsekwencji - ty ją założyłeś. W twoim paradygmacie stan wyższej konieczności oznacza zawsze poświęcenie życia płodu... To było dla Ciebie tak oczywiste, ze nie traciłeś czasu na zbędne pytania... Podobnie jak to, że decyzję podejmuje kobieta, a nie np. lekarz... Już idziesz? Może zostań na meczu? Zaraz Liverpool rozniesie Sunderland...

Nie zostałem. Wszedłem w dżdżystą noc a w mojej głowie kołatała się jedna myśl: gdzie popełniłem błąd? Czego nie doczytałem? Bo przecież Profesor Sadurski się nie pomylił, prawda?

Prawda?

Samsaranathanal

Amin
O mnie Amin

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka