Profesor Sadurski zechciał był nazwać aborcję złem. Jak budududu tak napisał: "aborcja jest złem ". Kto nie wierzy niech sam sprawdzi.
Zapewne czytelnik będzie teraz ze mnie rechotał, bo przyznam się za chwile do rzeczy strasznej: nie rozumiem tego zdania. Nie rozumiem. Przeczytałem je dwadzieścia trzy zyliony razy i nic.
Nie to, żeby całe zdanie było jednakowo trudne. Co to to nie. Mniej więcej wiem co oznacza 'aborcja', nie mam też problemów z wyrazem drugim w kolejności. Wszystko idzie naprawdę dobrze aż dochodzę do 'złem' i sie zawieszam.
Czy ktoś mi może pomóc i powiedzieć co to znaczy?
Nie miałbym kłopotów z tym słowem gdyby je wypowiedział katolik.
Bez trudu dał bym radę gdyby wypowiedział je taoista.
Poradziłbym sobie gdybym usłyszał to słowo od komunisty albo narodowego socjalisty.
Nawet gdyby powiedział to do mnie sienkiewiczowski Kali - wiedziałbym o co chodzi.
Ale kiedy wyraz 'zło' wychodzi spod klawiatury tak liberalnego liberała w charakterze kategorycznego osądu - tracę wszelki grunt pod nogami.
Zapytałbym Profesora osobiście, ale mi trochę wstyd ujawniać swoją ignorancję, więc bardzo proszę o pomoc.
Może ktoś wie?
Amin


Komentarze
Pokaż komentarze (23)