Nie da się ukryć - zmieniłem zdanie. Progresja podatkowa jest rozwiązaniem sprawiedliwym, a zwolennicy podatku płaskiego są nieczułymi łajdakami... O zwolennikach podatku pogłównego i likwidacji dochodowego nawet nie napiszę. Nie to, żeby brakowało mi słów - nie brakuje. Znam bardzo odpowiednie. Gdybym ich jednak użył ta notka byłaby moją ostatnią w Salonie24... Zaprawdę, za mniejsze przewiny banowano użytkowników...
Jak to się stało? Skąd ta wolta?
Pół roku temu mój dobry znajomy o rozbudzonej wrażliwości społecznej, Ygrekowski, dostał się na Cheuniwesity w Massachusetts. Zachęciła go notka z lipca, w której relacjonowałem badania profesora Redhearta nad wpływem dotkliwości kary na przestępczość. Kontakt nam się urwał i prawie zapomniałem o jego istnieniu. Do wczoraj.
Koło dziesiątej wieczorem ktoś zaatakował mój domofon:
- Cze! - usłyszałem w słuchawce znajomy głos
- Reagan! - Odpaliłem z automatu. Jak za dawnych dobrych czasów.
- Nie zaprosisz mnie?
- Zaproszę tylko daj mi chwilę, żebym mógł pochować rodowe srebra i żonę na wypadek gdybyś chciał ją uwspólniać...
Potem wszystko potoczyło sie tak jak powinno: szkło, wspominki, przekomarzania... Nic co mogłoby Cię drogi czytelniku zaskoczyć. Wreszcie zeszło na uniwerek. Ygrekowski był zafascynowany:
- Stary! Miałeś rację. To najbardziej postępowy uniwerek na świecie! Oni mnie tam mają za jakąś konserwę. Na ćwiczeniach z DSSP..
- Czego?
- DSSP. Dowodzenia Słuszności Sprawiedliwości Społecznej...
- Co wy tam niby robicie?
- Co z tobą? Pogorszyło się? Uczymy się dowodzić słuszności sprawiedliwości społecznej. Oblegany kierunek. Ty byś się tam nie dostał.
Przyznaję, trochę mnie uraził.
- Czemu nie? Mógłbym poudawać lewaka...
- Ty?! Nie rozwiązałbyś nawet wstępnego zadania z treścią.
- Czemu nie?
- Nie chcę cię obrazić.
- No co, za tępy jestem?
- Sam powiedziałeś. My lewica jesteśmy sprawniejsi intelektualnie...
Teraz wkurzył mnie konkretnie.
- Słuchaj, przecież mogę wejść w paradygmat lewicowy i operować waszymi pojęciami, to naprawdę nie jest takie trudne...
- Wiesz co? Jak chcesz spróbować to proszę bardzo mogę ci podyktować jedno przykładowe zadanie. Pisz.
I podyktował.
Założenia:
Mamy trzy osoby: A, B, C.
Osoby te mają wszystko prawie identyczne. Żołądki, zdolności, wykształcenie, wydajność pracy. I są singlami.
Wszystkie trzy są zatrudnione w Zakładzie zajmującym się wytwarzaniem skomplikowanego i bardzo potrzebnego produktu zwanego rampapampa. Zakład ten - znajdujący się pod kontrolą obiektywnego Urzędu Sprawiedliwych Wynagrodzeń - ustalił, że sprawiedliwą zapłatą za jedną godzinę pracy przy produkcji rampapampa jest X denarów.
Do zaspokojenia swoich podstawowych potrzeb każda z osób potrzebuje około X denarów dziennie - czyli równowartość jednej godziny pracy. (Kwota została ustalona prze Obiektywny Urząd ds Potrzeb)
Zakład zawarł ze związkami zawodowymi układ na mocy którego każdy pracownik sam decyduje ile godzin chce spędzić w pracy, a Zakład nie może mu czynić z tego powodu żadnych przykrości.
Na rynku wytwórców ramapapampa nie ma bezrobocia.
Treść:
W ciągu pierwszych 6 miesięcy pracownicy przepracowali średnio następującą ilość godzin w dni robocze:
A: 4 godziny.
B: 6 godziny.
C: 8 godzin.
Po otrzymaniu tych danych Urząd Sprawiedliwych Wynagrodzeń postanowił zmienić stawki za następne godziny pracy:
A: 100% poprzedniej stawki
B: 85% poprzedniej stawki
C: 75% poprzedniej stawki
Zadanie:
Na C (odpowiednik polskiej 3 - przyp Amin):
Udowodnij, że obniżenie stawek jest korzystne dla pracowników B i C
Na B (Odpowiednik polskiej 4):
Udowodnij, że obniżenie stawek dla tych którzy dobrowolnie pracowali wiecej jest sprawiedliwe.
Na A (Odpowiednik polskiej 5):
Udowodnij, że jeśli pracownik B i C zmniejszą ilość godzin pracy i przez to powstanie mniej potrzebnego rampapampa to będzie to korzystne dla społeczeństwa...
Przeczytałem zadanie dwa razy i pokręciłem z niedowierzaniem głową:
- Nie umiem... To jest jakiś lewicowy koan...
- Mówiłem? A ja dostałem za dowód A.
- I ty to potrafisz udowodnić? Naprawdę? Obniżysz stawkę godzinową temu który najwięcej dał społeczeństwu i udowodnisz, że to sprawiedliwe? Nie wierzę! Udowodnij mi!
- Chcesz?
- Chcę.
- Na pewno?
- Na pewno.
- No dobra, to ci udowodnię.
Pierwszy cios nie pozbawił mnie przytomności, ale równowagi nie byłem w stanie zachować. Potem... Powiem krótko: przekonał mnie. Jednoznacznie i bezapelacyjnie. Całe szczęście, ze nie byłem odporny na wiedzę i teraz mogę wstukać ten tekst jedynym niepołamanym palcem.
A jeśli ktoś nadal nie rozumie, że płacenie obibokom większej stawki godzinowej niż osobom pracowitym jest sprawiedliwe, to proszę zostawić namiary. Ygrekowski chętnie udowodni to twierdzenie osobiście.
Amin


Komentarze
Pokaż komentarze (12)