Drodzy przyjaciele!
Zwracam sie do Was, bo jesteście moją ostatnią nadzieją.
Oto bowiem pojawił się przede mną problem, z którym nie daję sobie rady. Wy sobie na pewno poradzicie śpiewająco, ale ja z tymi moimi wszystkimi ciemnogrodzkimi obciążeniami jestem bezradny.
Nie chcę Wam zabierać więcej czasu niż to konieczne, więc przejdę do rzeczy.
Mam znajomą, który jest odrobinę mniej umiarkowaną zwolenniczką depenalizacji niż Wy.
Uważa mianowicie, że człowiek powinien być w pełni chroniony prawnie dopiero po urodzeniu. Dopóki taki płód nie opóści łona nosicielki państwo nie powinno w ogóle ingerować w jej decyzje. Aborcja powinna być dostępna na życzenie aż do urodzenia.
Uważam - podobnie jak i Wy uważacie - że ta moja znajoma się myli...
Ale jak tu ją przekonać?
Uprzedzam, że to bardzo trudna sprawa bo jest osobą niewierzącą o bardzo racjonalistycznych poglądach...
Pomożecie?


Komentarze
Pokaż komentarze (14)