Jeden z moich ulubionych blogerów, komentując norweską tragedię, poddał krytyce istnienie politycznych obozów dla 13-14 - latków.
Otóż, moim zdaniem, rzecz jest do dyskusji, ale niezależnie od tego, co o takich obozach myślimy, ja daję im prawo do istnienia. W wolnym kraju, wolni ludzie mają prawo organizować i wysyłać swoje dzieci na obozy lewicowe, prawicowe, językowe, taneczne, chrześcijańskie, damskie, męskie, jakie chcą. Natomiast,
nie ma mojej zgody na rozkładanie odpowiedzialności za zbrodnię na ofiary, w tym przypadku na organizatorów obozu.
"Uważam, że ci dorośli, którzy z taką ochotą dbają, by te ewentualne ciągoty norweskich 14-latków ubierać w ramy organizacyjne, są w takim samym stopniu szaleńcami, jak Anders Behring Breivik.
Z całą sympatią Rosemannie, ale tak, jak ofiara gwałtu nie odpowiada za gwałt, ofiara rzezi nie odpowiada za rzeź, a oraganizatorzy obozu są, w omawianym przypadku, ofiarą.
Pozdrawiam


Komentarze
Pokaż komentarze (38)