"Mając świadomość ograniczeń prawnych, w jakich przyszło mi działać, a zwłaszcza warunku niezależności oraz bezstronności wykonywania zadań członka Rady Polityki Pieniężnej, ciążących na mnie jako byłym ministrze finansów zobowiązań wobec obywateli, powinności aktywnego członka korporacji akademickiej, przysługujących obywatelowi praw i wolności konstytucyjnych oświadczam, co następuje: Znaczącą trudnością w odbyciu publicznej debaty z ministrem finansów jest potrzeba zagwarantowania jej godnego przebiegu. Sądzę, że przyjęcie konwencji obowiązującej w dyskursie naukowym oraz wybór forum akademickiego stworzyłoby optymalne warunki dla racjonalnej rozmowy o faktach. Taka debata byłaby zgodna z przepisami prawa i pożyteczna dla obywateli, w takiej debacie mogę wziąć udział" - napisała w specjalnym oświadczeniu prof. Gilowska. /link/
Ruch ministra Rostowskiego - powie pas czy sprawdzam?
BTW, wygląda na to, że miałam rację pisząc o nieutraconej niezależności pani profesor ;)
---
W uzupełnieniu do poprzedniej notki


Gazeta Wyborcza, zapewne przez nieuwagę, ten fakt pominęła.