Po spotkaniu premiera z kibicami, media informują: "Przedstawiciel kibiców ze stowarzyszenia "Wiara Lecha" Jarosław Pucek* ocenił po spotkaniu z premierem, że był to "sparing zakończony wysokobramkowym remisem". - Ale kibice dzisiaj grali na wyjeździe, więc bramka na wyjeździe liczy się podwójnie, dogrywka będzie po wyborach, chodzi o to, by móc sobie przybić piątkę po meczu i odebrać puchar z rąk prezydenta - dodał.
- To było niezwykle szczere spotkanie, padło wiele mocnych słów, premier jasno postawił swoje stanowisko. Ostatecznie ustaliliśmy, że po wyborach - by nie łączyć dzisiejszego spotkania z kampanią wyborczą - będziemy dalej rozmawiać na temat możliwych zmian, które najbardziej bolą kibiców, a gdzie dostrzegamy największe pole do nadużyć i manipulacji, wyrwania serca życiu kibicowskiemu - powiedział. Jak dodał, ma wrażenie, że premier rozumie przekaz kibiców, że część przepisów jest niekonstytucyjna."
Prawia się wzruszyłam czytając te słowa. Prawie, bo za chwile natrafiłam na taką oto informację: Jarosław Pucek - prawnik, kibic Lecha Poznań, członek Platformy Obywatelskiej .
Czyli kto, z kim i przeciwko komu grał? - zaczęłam się zastanawiać.
Na szczęście nie jest to aż tak istotne, gdyż jednej rzeczy w tym "sparingu" nie wzięto pod uwagę. Otóż Donald Tusk wypowiedział wojnę "kibolom". Dziś spokał się z "przedstawicielami kibiców", a jeżeli to uzgodnienia, jakie zapadły podczas tego spotkania, "kiboli" nie dotyczą... ;)
--
Moja poprzednia notka na ten temat: "Okragły stół" Tuska z kibicami?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)