To znaczy jeszcze nie wzywa, ale na pewno wezwie - w sobotnio-niedzielnym wydaniu.
Czy przekonał pana Tomasz Lis? - zapyta osoba przeprowadzająca wywiad
- Absolutnie nie. Na kilometr było widać, kogo wspiera w debatach. Złamał wszelkie zasady bezstronnego dziennikarstwa. - odpowie znany dziennikarz.
- Każdy z nas ma poglądy polityczne. Są dziennikarze - komentatorzy polityczni, którzy wprost o swoich poglądach piszą czy mówią. Ale rolą dziennikarza w debatach było danie takich samych szans wszystkim kandydatom, zachowanie pełnej bezstronności. To, co zrobił Lis, było złe, jego pytania były podszyte polityką od początku do końca. Złamał wszelkie zasady bezstronnego dziennikarstwa - doda.
To bardzo poważna sprawa. Bo pytanie brzmi: co dalej? Co my, świat dziennikarski, z tym zrobimy? Ja uważam, że mamy problem. Trzeba o tym mówić, potępiać takie postawy, bo walczymy o sens naszego zawodu. A polega on na budowaniu i utrzymaniu zaufania publicznego do dziennikarzy. Problem w tym, że środowisko dziennikarskie praktycznie nie istnieje, każdy sam ustala sobie zasady postępowania.
Co pan proponuje w sprawie Lisa? - padnie kolejne pytanie
- To nie jest sprawa dla sądu, ale należy ją nagłaśniać i w środowisku dziennikarskim rozpatrzyć. Musimy wskazać kierunki postępowania w tym zawodzie. Proszę się zastanowić, jakie są skutki zamiany bezstronnego dziennikarza w żołnierza frontu ideologicznego. W ten sposób my wszyscy tracimy zaufanie społeczne. Nie chodzi o Lisa, chodzi o zasady.
Znany dziennikarz to powie, a Gazeta wydrukuje. Mylę się? :)
--
Podobieństwo do rozmowy przeprowadzonej przez Krystynę Naszkowską z Jarosławem Gugałą (link) jest nieprzypadkowe ;)


Komentarze
Pokaż komentarze