Magdalena Środa nie przestaje mnie zaskakiwać. Skąd ta kobieta wie, o czym w kościele mówi ksiądz? Zrozumiałabym, gdyby zabierał głos w mediach, ale w bazylice? Toż, by wiedzieć, co kapłan mówi do swoich wiernych, trzeba się do świątyni specjalnie wybrać. Profesor Środa chodzi na msze osobiście, czy korzysta z uslug donosicieli? Jeśli osobiście, to z otwartą przyłbicą, czy w przebraniu? Pewnie nigdy się tego nie dowiem. Zresztą wszystko jedno, ważne, że wie. Wie i swoją wiedzą dzieli się z czytelnikami.
W swoim ostatnim felietonie dla tygodnika „Wprost” Magdalena Środa pochyliła się nad narodem. „Wymierający naród nie poderwie się ani w obronie krzyża﹐ani czegokolwiek innego” – martwi się etyczka. A skąd u Środy nagła troska o naród, krzyż, czy „cokolwiek innego” ? Ano stąd, że temat wydał się dobry by zakpić z kleru, Kościoła katolickiego i tego, co ludziom wierzącym jest bliskie.
Pisze więc Środa o arcybiskupie Michaliku, „który – u siebie w Przemyślu” wspomniał o wymierąjącym narodzie, słowa Michalika połączyła z życzeniami biskupa Kazimierza Ryczana (złożonymi „podczas pasterki w swojej kieleckiej bazylice”), by „nie bać się Palikota ani transwestytów, ani liberałów, ani bojówek ateistycznych".
Wezwanie by nie bać się Palikota (tranwestytów, homoseksualistów, proaborcyjnych aktywistek) dla Środy oznacza „mniej seksu”. A dlaczego mniej? Bo Palikot składając Polakom życzenia z okazji Bożego Narodzenia, życzył go wiecej. Mniej seksu to wg Środy mniej dzieci, i tak dalej. Śliczna manipulacyjka, prawda? Ale fakt, że Środa manipuluje nie jest dla mnie żadną nowością. I pewnie nie zajęłabym się jej tekstem, gdyby nie fakt, że naczelna feministka kraju wyraźnie nie wie, skąd biorą się dzieci. Czyżby jej zalecenia dotyczące edukacji seksualnej w szkołach brały się z poczucia własnej niewiedzy? Nie można tego wykluczyć.
Mam dobre serce, pomogę pani profesor, otóż dzieci nie biorą się z seksu, tylko z próbówki, a seks... mmm... seks to zespół zachowań, ważne by był radosny, nieszablonowy, nieskrępowany, wolny i bez konsekwencji. Najbardziej lubię z kobietą, oralnie, analnie i wirtualnie, a poza tym – mój brzuch moja sprawa. Ech, zawsze miałam ochotę powiedzieć to głośno - feministki to ciemnogród!
;)




Komentarze
Pokaż komentarze (11)