"Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili"
- E. Burke
Po mojej wczorajszej, mocno emocjonalnej notce "Tomasz Lis, czyli koszmar na żywo", rozgorzała dyskusja na temat tego, czy należy oglądać telewizję, a jeżeli tak, to czy oglądać i komentować programy, które wywołują w nas skrajne obrzydzenie?
Nie wiem, sama się nad tym zastanawiam.
Bo z jednej strony rację mają ci, którzy twierdzą, że komentując program Lisa nakręcam mu oglądalność, z drugiej - czy nie oglądając i nie komentując, jesteśmy w stanie wpłynąć na to, co oglądają miliony?
Zwracam uwagę, że mowa jest o telewizji publicznej, a więc tej, która jest finansowana z kieszeni podatników. Nieoglądanie telewizji, czy nawet niepłacenie abonamentu nie wystarczą do tego, by wpłynąć na jej program.
Czy mamy udawać, że Lisa nie ma? Co to zmieni?
Nie chcę wywalać telewizora!
Chcę by dziennikarze pracujący w mediach przestali traktować ludzi, jak stado baranów". Milcząc, dajemy na to przyzwolenie. Milcząc, niczego nie zmienimy. Milcząc... wyrażamy zgodę na zło.
--
Do napisania tej notki ostatecznie skłonił mnie komentarz Tede:
"kto chce niech ogląda

