Przy okazji oralnych afer zdarzyło się mi wejść na śliską równię pochyłą dyskusji o budżecie, przedsiębiorczości, odpowiedzialności, uczciwości i solidarności.
Ponieważ Janusz Gorzów wypowiada zawsze dość radykalne opinie na ten temat, więc i tym razem, zadając pytanie o minimum obowiązków, jakie powinno wziąć na siebie państwo, zbierając na ich finansowanie podatki, nie oczekiwałem niczego innego.
Jednak takiego radykalizmu nie spodiewałem się, więc przytaczam jego odpowiedź w całości:
Obrona granic - podatek od gruntów - na armię,
Obrona budynków i budowli - podatek katastralny - na policję,
Obrona interesów obywateli - podatek pogłówny, albo VAT, albo obrotowy - na administrację państwa (urzędnicy, sądy, prokuratura, tajna policja, rejenci etc., i żadnych ministerstw od kultur, czy sportów, żadnych rzeczników mężczyzn, kobiet, dzieci, pacjentów, niepełnosprawnych itp.).
Generalnie do 5% PKB łącznie wszystkie, gdyż takie pieniądze wystarczyły do budowy wielkiego i sprawnego państwa jak USA. Przy czym premia związana z emisją pieniądza przez NBP to też podatek (chyba, że wracamy do złota).
Tu kwestia dla jakiegoś ekonomisty; z jakiego powodu 90% emisji nowego pieniądza pochodzi z prywatnych banków, a nie z NBP? Mnie to wydaje się niedorzeczne, ale może jest jakiś sensowny powód.
Resztę usług niech sobie obywatele sami kupią na wolnym rynku - szkoły, lekarzy i emerytury w szczególności.
Krótko mówiąc jak u św. Pawła "Kto nie pracuje, też niech nie je".
Na Salonie jest wielu, którzy śmiało, bez wstydu mówią o sobie – jestem ekonomistą.
Na Salonie jest jeszcze więcej tych, którzy na pamięć powtarzają frazesy o dobroci i solidarności, którą dawać chcieliby innym, ale nie swoją, Jakąś taką wirtualną – Bożą.
Na Salonie wreszcie, jest najwięcej tych, którzy już wielokrotnie ubliżali mi wskazując na nędzę w jakiej żyję i próby naciągnięcia tych od ekonomiki i tych od dobroci na wydatkowanie jakiś tam kwot na moje absolutnie wyimaginowane pomysły. o których nawet w lokalnych polskich gazetach nie piszą, nie wspominając "Science", czy "Nature".
Mam nadzieję, że ekonomiści, liberałowie, demokraci, biznesmeni i wybitni działacze gospodarczy wezmą udział w dyskusji na temat budżetu i zadań jakie stoją przed państwem, a katolicy nie odmówią nam lekcji na temat św. Pawła, św. Donalda i św. Hanny.
Ja natomiast, Szanowny Januszu, dam jeden przykład z życia, który powinien otworzyć Twoje oczy na to, z czym rzeczywiście mamy do czynienia, gdy patrzą na nas z politowaniem i pieprzą o przedsiębiorczości!
Minęło właśnie 10 lat, jak wykonując decyzję Ministerstwa Ekonomiki Ukrainy zarejestrowałem Korporację i stanąłem na jej czele. Zgodnie z innymi ustaleniami otworzyłem konto we wskazanym banku i ... byłem przekonany, że Bóg znowu odwrócił się do mnie obliczem. Korporacja była zarejestrowana dla wdrożenia mojego programu ekonomiczno-finansowego, który miał co roku przynosić do 5 mld USD czystego dochodu.
10 lat Korporacja nie wystartowała, chociaż wiem, że pod ten program wypłukano z budżetu nie mniej niż 0,5 mld USD. 10 lat byłem klientem jednego z największych i najlepszych banków Ukrainy. Dzięki temu, że byłem wejściowy do najważniejszych gabinetów w Ukrainie, miałem również dostęp do bankierów, i to tych najważniejszych.
Za te 10 lat opracowałem conajmniej kilka projektów, które powinny być finansowane przez banki, jak to się mówi, z marszu. Ale jak widzisz z tego co piszę i na co się skarżę – do finansowania nie dochodzi.
Nie mogłem zrozumieć dlaczego. W moich projektach ryzyko było zerowe, a jednak bankierzy rozkładali ręce i ... proponowali dalszą przyjaźń, ale bez kredytów.
Ten kryzys, który dotknął cały świat dotknął również ukraińskie banki, i ku mojemu ździwieniu – położył na łopatki ten "mój", największy bank, "najbardziej dynamiczny", "najlepszy". Zgodnie z prawem bankowym wprowadzono do banku tak zwaną czasową administrację Nacjonalnego Banku Ukrainy, której zadaniem jest sanacja banku i prąba wyprowadzenia go z kryzysu.
W poniedziałek zdarzyło się coś, co nie ma analogów w historii. Administracja wyłożyła na stronie Internet listy swoich dłużników!!!
Zrozumiałem dlaczego jestem biedny, a więc dla was, ludzi "przedsiębiorczych" – głupi. Ja to podejrzewałem, ale nie miałem dowodów.
Bank ma 8 mld u klientów. Z tego 6,5 mld u 100, a w tej setce: 1,5 mld wziął główny właściciel banku dla swoich 52 firm.
Czy rozumiesz o co tu chodzi? Czy rozumiesz po co bankom takie detalne biznes plany na etapie przed podjęciem decyzji o udzieleniu kredytu?
Przychodzi waldemar.m do banku i kładzie karty na stół, czyli przedstawia projekt "nie do odrzucenia". Specjaliści banku pracują (czytaj - obrabiają) z waldemarem.m kilka dni, a gdy już zrozumieli wszystkie detale i poznali położenie wsyzstkich "podwodnych kamieni", to kolega waldemara.m, Prezydent banku klepie go po ramieniu i rozkłada ręce.
Następnie firma Prezydenta banku wdraża ten projekt w innym mieście.
Prezydent banku jest przykładem przedsiębiorczości, a waldemar.m ofiarą losu!!!
Wiem wiem co chcesz powiedzieć. Dlaczego, jeśli te projekty o których ja mówię są takie dobre, to firmy które je wdrażają nie spłacają kredytów?
Bo oni to inna rasa. Oni myślą, że od spłaty ich kredytów jest waldemar.m i jemu podobni.
Zauważyłeś jedną rzecz – ani słowa nie wspomniałem o budżecie, a pokazałem, że tak zwany rynek to fikcja!!!
Inne tematy w dziale Gospodarka