Ciekawy cykl wykładów pojawił się w ostatnich dniach na blogu prof. Jadczyka. Do jego napisania sprowokowała komentatorka "Magia", sięgając do praźródeł publikacji J.C. Maxwella poświęconych elektromagnetyzmowi.
Ten sposób analizy ważnych, fundamentalnych wręcz dla nauki zagadnień, zainicjował wasz sługa, autor tej notki, w stosunku do słynnych równań Newtona (a=F/m) i Einsteina (E=m*c^2), ale, albo wtedy salonowe tuzy od fizyki nie były jeszcze gotowe podjąć temat, albo tamte równania, w odróżnieniu od pęczka równań Maxwella nie były tak zmatematyzowane.
Wprawdzie wiele racji ma "zbig fg", gdy pisze taki komentarz:
Kto się tego uczy, nie ma czasu na fizykę
To jest droga ucieczki od fizyki. Normalna droga kalkulatorów.
ale z drugiej strony, trzeba wziąć pod uwagę, że prof. Jadczyk jest o krok od zrozumiałego doniesienia do czytelników mechanizmu splątującego fizykę z matematyką w jedną logiczną całość.
Co pozostało do zrobienia? Postaram się to wyjaśnić w punktach w celu granicznego uproszenia wyjaśnień:
1. Napisać wykład o FIZYCZNYCH odkryciach Maxwella
2. Pokazać, jak Maxwell mógł przedstawić swoje odkrycie posługując się tą matematyką, którą znał Newton
3. Pokazać nowe trendy w matematyce (kwatermiony to jeden z nich)
4. Przełożyć język matematyki na opis zjawisk fizycznych i pokazać to, krok po kroku, na przykładzie elektrodynamiki Maxwella.
Zbiór takich wykładów byłby absolutnym bestsellerem na rynku wydawniczym.
Praca ta mogłaby się ukazać pod wspólnym tytułem:
"Nie taki diabeł straszny, chociaż ukrywa się w szczegółach"
Inne tematy w dziale Technologie