Jeden chciałby dla Ziemi wyjątkowości, ale nie potrafi wykoncypować idei, która mogłaby się w tą wyjątkowość wpisać.
Drugi (Henperol) chciałby genialności Stwórcy, ale nie rozumie po co równoległe istnienie różnych cywilizacji, które nie tylko nie mogą się zobaczyć, ale nie mogą się również o swoim istnieniu dowiedzieć:
Moja hipoteza, jest jakąś propozycją. Inaczej bylibyśmy przez Stwórcę skazani na całkowitą izolację, pomiędzy naszymi braćmi w kosmosie.
Nie możemy do nich nigdy dotrzeć (przynajmniej do tych , którzy oddalają się od nas w przeciwną do naszego kierunku). Nie możemy ich nigdy zobaczyć, bo oglądamy ich obraz sprzed kilku np. tysięcy lat lub więcej.
Czy uważa Pan , iż to jest genialny zamysł Stwórcy??
Może są nam potrzebne inne technologie obserwacyjne a nie promyk światła?
Tego nie wiem. Jeżeli jednak światło powinno wystarczyć, to może inny sposób odczytu?
W każdym razie temat jest otwartym a rozwiązanie powinno być proste i logiczne.
I cały ten galimatias bierze się z tego samego powodu z jakiego w głowie innego blogera zrodziło się pytanie o to "Kto pali w Ziemskim piecu?" – z braku rozsądnego, logicznego modelu budowy promienia świetlnego.
A przecież przesłanki wyjściowe są jednoznaczne.
Przecież według fizyków światło jest falą elektromagnetyczną, czyli przemieszczającym się przemiennie zaburzeniem pól elektrycznego i elektromagnetycznego.
Podłóżmy im świnię i zgódźmy się na tą ewidentną głupotę.
Zadajmy sobie pytanie - Z jaką prędkością rozchodzi się pole elektryczne?
Nie wiecie?
No to odpowiedzcie na pytanie – Z jaką prędkością rozchodzi się ładunek cząstki elementarnej?
Już rozumiecie w którą stronę zmierza moje rozumowanie?
Dowolne pole elektryczne, tak jak dowolne pole ładunku cząstki elementarnej "rozchodzi się" bez ograniczenia prędkości. Inaczej świat nie mógłby istnieć, gdyż cząstki zbyt późno informowałyby siebie o tym, że są zdolne do tworzenia wiązań.
A więc, jeżeli światło byłoby falą elektromagnetyczną to poruszałoby się bez ograniczenia prędkości, a przecież tak nie jest.
Dlaczego?
Bo światło to kompilacja czegoś, co porusza się bez ograniczenia prędkości, z czym co porusza się z ograniczoną prędkością – to jest cząstką elementarną.
Wyobraźmy sobie teraz, że gdzieś tam, w Kosmosie, w odległości 10 lat świetlnych od nas zaświeciła się nowa gwiazda.
Jeśliby Stwórca był złośliwy to nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli, ale przecież on nie jest taki i wraz z nami stworzył pewnien wspaniały instrument, Ziemię, dzięki któremu informacja o tym, że gdzieś tam w odległości 10 km pojawiła się gwiazda dociera do w chwili jej narodzin.
Wstrzymajcie się z obelgami! Wstrzymajcie się!
Już wyjaśniam, jak rozwiązać tą sprzeczność, że światło, poruszające się z prędkością 300 tyś. km/s pokonuje odległość 10-ciu lat świetlnych tracąc na to ułamki sekund.
Jak już pisałem, światło to kompilacja pola elektrycznego (elektroujemna oś promienia) i poruszających się wzdłuż tej osi cząstek elementarnych przenoszących ładunek dodatni – elektrino.
Osie promieni nowej gwiazdy docierają do Ziemi natychmiast, ale my tego nie umiemy mierzyć, natomiast elektrino, które wyleci z nowej gwiazdy będzie do nas leciało 10 lat świetlnych.
I tu na pomoc przychodzi nam Ziemia.
Dzięki temu, że pod płaszczem mantii zgromadziła się ogromna ilość swobodnych elektronów, na powierzchni Ziemi zgromadziła się odpowiednio duża ilość dodatnio naładowanych cząstek – elektrino.
Jest ich tutaj 10^43 sztuk!!!
Tej ilości elektrino wystarcza do tego, żeby one nawijały się na puste osie tych promieni, które do nas przyszły z nowej gwiazdy tworząc z nimi promienie światła.
Wniosek: zacznijcie ludzie myśleć logicznie, a nie zajmujcie się zadawaniem retorycznych pytań!
Inne tematy w dziale Technologie