Zakład w Stalowej Woli wykończyła akcesja Polski do Unii Europejskiej. A dokładnie - gigantyczne podwyżki cen prądu, niezbędnego tym zakładom bardziej niż innym ze względu na ciężki, elektromaszynowy profil produkcji. Mafijni przedstawiciele Unii na Polskę najpierw wprowadzili quasi-monopol energetyczny poprzez szemrane przedsiębiorstwa obowiązkowego skupu i przesyłu energii zabijając w ten sposób rodzący się szybko w latach 90-tych prywatny rynek drobnych producentów energii, co jako żywo przypominało "obowiązek dostaw" sowieckich wsi. Oczyściwszy rynek z rodzącej się prywatnej konkurencji utworzono gigantyczne molochy energetyczne-przesiadywalnie dla "Naszej Kadry" tzw. Menedżerskiej. Jakość tej "kadry" i tak nie ma znaczenia, kryzys pokazał nad wyraz dobitnie, że kompetencje ludzi zarządzającymi neo-socjalistycznymi koncernami i bankami światowymi są poniżej średniej zarządu warzywniaka, zaś ikorupcja-poprzez wypłaty z bankrutujących i kulejących konglomeratów gigantycznych "nagrod", "premii" i "odpraw", oraz masowe "pomyłkowe przelewy" setek milionów dolarów, wręcz groteskowa. Gwoździem do trumny była zgoda Namiestników Unii na Polske na Cyrk Globalnego Oziębienia, czyli podpisanie umów o limitowaniu Bogu ducha winnego CO2 dla elektrowni i większych zakładów przemysłowych. Inaczej mówiąc, zgoda na coroczny haracz pod debilnym pretekstem walki z nową wersją "dziury ozonowej". Zakładom w Stalowej woli podwyższono i tak już gigantyczne ceny energii elektrycznej o 40%, w sposób oczywisty doprowadzając je do upadłości. Cóż można powiedzieć mieszkańcom Stalowej? "Cóż, chcieliście Zachodniego Sojuza, to go macie...". Nie wiemy jednak, czy mieszkańcy miasta faktycznie chcieli przyłączenia do "Związku Republik Gejów Walczących". Przykład Irlandzkiego "głosowania do skutku" w sprawie traktatu i Duńskiego "głosowania do skutku" w sprawie euro wskazuje, że w Sojuzie Zachodnim, tak jak w nieświętej pamięci Wschodnim, dobrowolnie można tylko klaskać władzy. Oraz "protestować" przeciwko zbyt niskim limitom CO2, jak to robiła garstka clownów w Poznaniu.
Dlatego, choć nienawidzę związkowców, łączę się w bólu z pracowitymi (już niedługo?) mieszkańcami Stalowej Woli!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)