Gospodarka zachodnia znalazła się w regresie nie miesiące temu, a 20 lat temu. Od momentu "rewolucji 68" na Zachodzie rozpoczęła się fala trockizacji i socjalizacji społeczeństw i ekonomiii, doprowadzając do niespotykanego w historii Zachodu marazmu gospodarczego, regresu populacyjnego(po wyjęciu "imigrantów zasiłkowych") i straszliwego obniżenia morale. Chyba właśnie upadek pojęcia "uczciwości", "danego słowa" czy "zachowania gentlemeńskiego" jest dobitnym dowodem na fakt, że Zachód po odsunięciu konserwatystów stacza się po równi pochyłej. Miernoty wynoszone przez społeczeństwa na cokoły prezydenckie są przykrym odbiciem gnilca, jaki przeżera europejczyków.
Żaden z mętowatych "mężyków stanu" paradujących na czele "Wesołkowatych Republik Posteuropejskich" nie kwapi się z wyjaśnieniem swojemu społeczeństwu, że tych 0,5-2,5% wzrostu gospodarczego rocznie przez ostatnich 20 lat nie brało się ze wzrostu realnego, ale ze sposobu naliczania, m.in. wliczania gigantycznych długów... w skład "dochodu PKB"! Rzeczywistość jest taka, że tych długów "napędzających PKB" nie ma jak spłacić, bo nie ma żadnego wzrostu.
Co naprawdę można zrobić w sprawie kryzysu?
1) rozwiązać biurokrację Unii Europejskiej, pozostawiając jedynie Unię Celną(wolny przepływ usłóg, towarów i osób)
2) zakazać zaciągania długu publicznego
3) zlikwidować "państwo socjalne" jako oczywisty zamach na Przykazanie:"Nie kradnij"(państwo zmusza pracujących, by utrzymywali wianuszek pasożytów"
4) zakazać inwestycji państwowych, z tego samego powodu co powyższe.
5) karać surowo każdego kto będzie próbował wspomagać jakiekolwiek przedsiębiorstwo czy bank pieniędzmi wykradzionymi obywatelom ze wspólnej kasy(k.k. "o kradzieży zuchwałej")
6) wobec ekoterrorystów stosować k.karny tak, jak wobec zwykłych śmiertelników.


Komentarze
Pokaż komentarze