W Europie trudno jest dziś mówić o jakieś demokracji, bo zwyczajnie tu nie występuje, może poza szczątkowymi reliktami. Potężna jest natomiast Propaganda Demokratyczna, ze swoimi "międzynarodowymi dniami tego i owego", wszędzie walającymi się znaczkami gwiazdek(jak dawniej-sierpa i młota), non-stop prokołchozowymi programami w radiu i tv łgającymi conajmniej tak samo jak Radio Erewań... Istnieje bez wątpienia gigantyczna otoczka: "Może i lecimy na ryj, ale u nas jest demokratycznie", trzeba jednak pamiętać że jest to tylko dekoracja.
Poczynając od góry:
1. Przedstawiciele realnie rządzących w Unii ciał wybierani są na sposób niedemokratyczny(układowo, w wyniku bardzo niejasnych procedur). Parlament Europejski to tylko cyrk bez żadnej władzy. To w tych ciałach powstaje 80% unijnego ustawodastwa, "tłumaczonego" następnie przez "narodowe parlamenty" na języki ustaw poszczególnych krajów. Jest to lustrzane odbicie centrali w Moskwie i "Niezależnych Republik Radzieckich" typu Kirgizja czy Łotwa.
2. Umowa, że konstytucja wejdzie tylko, jeśli zostanie przyjęta przez poszczególne kraje została złamana. Konstytucja, przypominająca bełkot alkoholika po ciężkiej dawce leków, została oczywiście odrzucona. Zmieniono rozmiar czcionki(by była mniej "obszerna":)) - autentyk!), zmieniono kolejność kilku punktów i dokonano kilku zmian słownych, po czym rzucono to barachło jako "Traktat Lizboński" do ponownego rozpatrzenia. Oczywiście i to to zostało odrzucone, wobec czego zdecydowano, że głosowanie będzie się odbywało doputy, dopuki nie zagłosuje się "właściwie". Stalin też unieważniał głosowania "niepomyślne", jeśli przypadkiem jego "licznicy" nie sfałszowali wyborów wystarczająco.
3. Społeczeństwa Danii i Szwecji dowiedziały się właśnie, że będą głosować nad wejściem do zrujnowanej ekonomicznie strefy euro tak długo, aż zagłosują "za".
4. W Unii nie ma wolności zgromadzeń i wypowiedzi. "Ministerstwo miłości" posługując się maczugą "politpoprawności" skutecznie tłamsi "wypowiedzi niesłuszne". Organizacje niezależne od "lewackiej awangardy", np. sprzeciwiające się gwałtownie postępującej islamizacji europy nie mogą wiecować w większości miast europy.
5. Panuje całkowity nakaz akceptacji obyczajów lewicowych. Żaden kraj nie ma prawa zachować swoich własnych zwyczajów.
Rodzi się pytanie: skoro żyjemy w "dyktaturze kolektywów unijnych", skoro demokracji nie ma tak czy owak, to czy nie lepiej byłoby, aby panowała dyktatura prawicowa? Różnica wszak ogromna... nie trzeba już mieć "mojego przyjaciela geja", można za to zbudować dom na swojej ziemi bez "zgody odpowiednich organów"


Komentarze
Pokaż komentarze (1)