Pytania w sondach "onetu" zawsze zadziwiają konstrukcją. Oto właśnie onet zamieścił pytanie: "jaki wg Ciebie jest najlepszy wiek na bycie rodzicem?" i podane są kategorie wiekowe od nastolatka po emeryta. Gdzie kryje się ukryta lewacka propaganda w tym pytaniu? Oczywiście: nie rozróżniono pomiędzy wiekiem mężczyzny a wiekiem kobiety! Lewactwo od lat propaguje tezę, że równolatkowie to "najlepszy model". Świadomie. Jest to model niemal w 100% skazany na rozbicie. A przecież największym wrogiem lewactwa jest silna tradycyjna rodzina i wspierająca ją religia chrześcijańska! Dlaczego takie "równoletnie" związki się rozpadają? Bowiem mężczyzna zdobywa majątek i doświadczenie znacznie dłużej. Za młodu szaleje, często lewaczeje, nie jest siebie pewien, porywa się z motyką na różnej maści księżyce. Potem dorasta i zaczyna wiedzieć czego chce. Z reguły też dorabia się, by mieć dom i w miarę dobry biznes lub pracę. Na to potrzeba lat, i, co ciekawe: natura w tym pomaga, czyniąc mężczyznę zdolnym do spłodzenia zdrowego potomstwa do bardzo późnego wieku. Jednak kumulacja jego sił, kiedy ma największe szanse na zaimponowanie kobiecie, to wiek ok 30 lat. Wtedy nie jest już "głupkowatym imprezowiczkiem", bo zaczyna go to nudzić powtarzalnością, nie ma już ciągot lewaczących, bo "ratowanie świata" i "biednych" z nieswojej kieszeni zaczyna go mierzić. Nie szuka już taniego poklasku i stara się nie robić z siebie debila. I wtedy dopiero może zasłużyć nie tylko na poklask, ale też na szacunek i przywiązanie kobiety.
Z drugiej strony kobieta zdolna do posiadania potomstwa staje się w wieku ok 14 lat. Jeśli nie urodzi dziecka do 20 roku życia, jej równowaga hormonalna musi być przywracana medykamentami. Ok. 20 roku życia, choć może już trochę "zepsuta", nie jest jeszcze tzw. "nowoczesną brytyjką", czyli flejtuchowatą dziwką. Nie zdążyła jeszcze nasiąknąć cynizmem i nudą, nie nabrała jeszcze "staropanieńskich" dziwactw - uniemożliwiających dojrzały związek z mężczyzną na dłuższą metę. Nie zdążyła też zupełnie zgłupieć na studiach, przed czym chroni ją zresztą "zdystansowany" stosunek do "wiedzy" wyżygiwanej przez zlewaczone uniwerki na głowy studentów.
Sama natura mówi wprost: najsilniejszy i zrównoważony już i opiekuńczy mężczyzna to ok 30 lat. Kobieta wciąż gotowa do rozpoczęcia wydawania na świat potomstwa(warunek zdrowia psychicznego i hormonalnego to ok 5-6 dzieci!) to wiek lat 20. Co ciekawe: 40 letni mężczyzna przechodzi ostatni moment, gdy wciąż jest jeszcze "dziarski" i w miarę atrakcyjny, a 30 letnia kobieta wchodzi w ostatnie chwile, gdy jeszcze bardzo potrzebuje biologicznie mężczyzny i jest w miarę młoda i atrakcyjna. Mężczyzna ok 50 to już stateczny człowiek, mniej więcej tak jak 40 letnia kobieta. Męska 60 to faza schyłkowa i "zejście w stan spoczynku", który u kobiety zaczyna się ok lat 50...
To sama natura narzuca ok 7-10 lat różnicy jako najbardziej wygodny, stabilny i atrakcyjny model. Lewica oczywiście chce inaczej. Może się wtedy udzielać w "ratowaniu" dzieci z rozbitych rodzin, "leczeniu" matek-alkoholiczek(lub narkomanek), wreszcie zyskuje sobie oparcie w zdegenerowanych mężczyznach koniecznie chcących się czymś wykazać, skoro nawet kobiety nie potrafili przy sobie utrzymać. Nie ma co, lewactwo w każdym wydaniu kocha degrengoladę. Można wtedy naprawiać. Onet.pl uwielbia zadawać źle skonstruowane pytania w sondażach. Czy przypadkiem?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)