Nie rozumiem tego. Koszt 2 ostatnich zaledwie wiekszych powodzi jest wyzszy niz budowa srodziemnego Morza miedzy Krakowem a Lwowem, z kosztem przeniesienia zalanych miasteczek wlacznie. Na tych terenach gleby nadaja sie tylko pod zalesienie lub zalanie, w zaleznosci od stanu gajowego. Jestem pewien, ze Kielecczaki i Rzeszowszczaki nie mialyby nic przeciwko by ich wojewodzctwa(jak sie to pisze?) staly sie nadmorskimi prowincjami, nie mowiac o Krakowianach wylegujacych sie na plazy w Nowej Hucie.
Chodzi tu o podniesienie poziomu Wisly w okolicach Annopola do wysokosci ok 210 m.n.p.m. Cos takiego w nieco mniejszym zakresie stalo sie juz z przyczyn naturalnych podczas Powodzi Stulecia w okresie miedzywojennym. Biorac pod uwage ze sam wykup ziemi pod taki zbiornik zwraca sie przez wyprzedaz dzialek nadbrzeznych, a zbiornik taki oszczedza, rozkladajac okresowe straty na lata, miliardy zlotych rocznie na powodziach - nie widze powodu czemu cos takiego nie mialoby powstac. Zrobiono to w bardzo wielu krajach, z reguly ze swietnym skutkiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)