Politycy maja problem z tzw. telewizją publiczną, którą sami upolityczniają. Pomysł żeby sejm, senat i prezydent delegowali swoich przedstawicieli do Krajowej Rady musiał się skończyć tak jak się skończył. Podobnie skończy się pomysł, aby telewizję nadzorowali rektorzy wyższych uczelni. Telewizji publicznej w polskich warunkach odpolitycznić się nie da. Bo jej polityczny obiektywizm zależy nie od uregulowań prawnych, a od obyczaju. W Wielkiej Brytanii szefa BBC powołuje rząd, a firma jest wzorce obiektywizmu.
W Polsce tzw. publiczną telewizję trzeba zdecydowanie odchudzić. Ten moloch źle służy społeczeństwu i to nie tylko dlatego, że jest to obecnie tuba jednej opcji politycznej, ale dlatego, że ścigając się na rynku z telewizjami prywatnymi o największą liczbę reklam obniża poziom. W paśmie największej oglądalności nadaje idiotyczne seriale, trzeciorzędne filmy sensacyjne i denne audycje rozrywkowe. Nie ma dobrych filmów, audycji kulturalnych, teatru, ciekawej publicystyki. Telewizja publiczna nie powinna dostarczać rozrywki, ale podnosić poziom kulturalny społeczeństwa. Do tego wystarczy jeden program krajowy i jeden dla zagranicy. TVP 2 należy dobrze sprzedać, a TVP 3 oddać w gestię samorządom. Przede wszystkim trzeba jednak skończyć z hipokryzją. Nie ma sposobu w polskich warunkach na odpolitycznioną w pełni obiektywną telewizję i dlatego trzeba na razie przyjąć, dopóki nie zmienią się obyczaje, model telewizji państwowej, bez reklam, finansowanej z budżetu ministerstwa kultury i z prezesem powoływanym przez właściwego ministra. W takiej sytuacji będzie pewna szansa, że minister dokona dobrego wyboru. Szansy tej z pewnością nie będzie kiedy wyboru szefa TV dokona się w wyniku politycznego przetargu.


Komentarze
Pokaż komentarze