Marcin K. (II) Marcin K. (II)
38
BLOG

Uważaj, na co sikasz

Marcin K. (II) Marcin K. (II) Polityka Obserwuj notkę 0

Większość zajmuje się albo Ojcem Dyrektorem i wpływem Radyja na życie polityczne, albo wycieczką kretynów do Wilna. Mnie natomiast rozbawiła bajka inna.

Otóż, był sobie terierek. Terierek miał pana. Pan generalnie nie musiał zajmować się terierkiem, bo ten i wyżywić, i zabawić się umiał sam. Głaskał pan terierka często, pokazywał, chwalił nim się, zwłaszcza, kiedy terierek pogryzł kostki listonosza, kupę zrobił sąsiadce na wycieraczce, czy ugryzł w tyłek faceta, który chciał się wepchnąć do kolejki przez pana i jego brata. Dobry piesek, dobry, grzeczny, masz kosteczkę. Chcesz? Twój kumpel pudel zostanie szefem w jakiejś spółce.

Niestety, żadna sielanka nie jest wieczna. Otóż, terierek pozwolił sobie podszczeknąć na boku, kiedy pan postanowił kopnąć jednego z kotów mieszkających na podwórku na miauczenie na niewłaściwy temat. A że wcześniej  nasikał terierek na pana dziewczynę, miarka się przebrała. Wówczas pan stwierdził, że nie można tak sikać, szczekać i gryźć. Brzydki piesek!A fe! [I tak na nakrzyczeniu na terierka się skończy, o ile wręcz nie zostanie zrugany bernardyn za naszczekiwanie panu, że terierek jest be.]

Odchodząc od powyższej (marnej, wiem) próby formy ezopowej przypowieści chciałbym zadać nieśmiało pytanie. Czy pan premier byłby łaskaw wytłumaczyć, dlaczego dopiero ciężkie - przyznać należy - obrażenie posłanki Szczypińskiej skłoniło PiS w osobie posła i rzecznika dyscypliny partyjnej Karskiego do stwierdzenia, że nie może być miejsca na obrażanie posłów? Bo czepianie się Kurskiego za poparcie Zalewskiego rozumiem - o skrzywionym pojęciu lojalności, jakim posługują się Bracia, już pisałem.

Urodzony za Gierka, wychowany za Jaruzelskiego, zbuntowany za Wałęsy, ożeniony za Kwaśniewskiego, rozmnożony za Kaczyńskiego. Aby do wiosny.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka