Marcin K. (II) Marcin K. (II)
40
BLOG

Przyczyny porażki według premiera

Marcin K. (II) Marcin K. (II) Polityka Obserwuj notkę 0

Zwolennikom spiskowej teorii dziejów pod rozwagę.

Chciałbym, żebyśmy razem zastanowili się nad poniższymi wyjątkami z wywiadu, jaki Jacek Karnowski przeprowadził z premierem Kaczyńskim dziś rano na antenie Programu 1 Polskiego Radia.

„Jacek Karnowski: (...) Jakie błędy pan widzi po stronie kampanii Prawa  i Sprawiedliwości?

Jarosław Kaczyński: Decydująca była debata, to znaczy trzeba było albo postawić na debatę i być dobrze wypoczęty i przygotowany, albo też po prostu od tej debaty się uchylić. (...)

Jacek Karnowski: PiS przegrał, bo przeciwnikom PiS-u udała się nadzwyczajna mobilizacja tego elektoratu miejskiego, trochę lepiej sytuowanego. Wieś nie poszła w takim stopniu na wybory. Nie poszli na wybory ci wyborcy, w których imieniu PiS działał.

Jarosław Kaczyński: No to może pewne uproszczenie z tym przypisywaniem PiS-owi tylko jednego rodzaju wyborców, ale tak, wieś była tutaj mniej aktywna, natomiast rzeczywiście miasto zmobilizowano w sposób niezwykły i to z całą pewnością zdecydowało. (...)

Jacek Karnowski: Panie premierze, a konflikt z elitami był taką przyczyną, którą można rozpatrywać w takiej głębszej perspektywie, zwłaszcza że elity to także ludzie aspirujący do elit, którzy się mogą poczuć urażeni pewnymi wyrażeniami.

Jarosław Kaczyński: Wie pan, ja nie sądzę, że to tutaj decydowało. Zmobilizowano młode pokolenie, bardzo młode, jeszcze chyba tak nie bardzo do czegoś aspirujące tak w sposób zupełnie świadomy, były różne akcje sms-owe, była ta akcja, no, dziwna: „Idź na wybory, zmień Polskę". No, gdyby było to: „Idź na wybory", okay, ale „zmień Polskę" to jednak była sugestia „zmień rząd".

Jacek Karnowski: To Telewizja Polska zdaje się.

Jarosław Kaczyński: Dlatego też te opowieści o podporządkowanej nam telewizji publicznej są opowieściami całkowicie oderwanymi od rzeczywistości. [podkreślenie M.K.] To miała być ta konstrukcja strasznej władzy. Ta władza nie była straszna, miała bardzo niewiele instrumentów, miała ogromną większości mediów przeciw sobie. Rzeczywiście przegraliśmy z potężnym frontem, ale graliśmy na tyle dobrze, że gdyby w istocie nie jeden błąd, to prawdopodobnie mimo tego potężnego frontu zdołalibyśmy wygrać."

[Polskie Radio, Program 1, Sygnały dnia, 23 października 2007 r., g. 0714; stenogram: J. Miedzińska; link na wstępie.]

Nieźle, muszę przyznać. Nie spodziewałem się, zwłaszcza po pierwszych wypowiedziach Jarosława Kaczyńskiego po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów, że będzie go stać na diagnozę uwzględniającą błędy własne i jego ludzi. Temat przegranej z układem (tu pod kryptonimem „potężny front", ze szczególnym, a zagadkowym uwzględnieniem - w innych wypowiedziach - „Faktów i Mitów") przewija się nadal jako naczelna przyczyna porażki jedynej władzy zdolnej zbudować IV Rzeczpospolitą (do układu, jako clue niniejszych rozważań, wrócimy za chwilę). Widoczne są jednak w powyższej wypowiedzi także przyczyny bardziej obiektywne, na przykład mobilizacja młodzieży, absencja elektoratu wiejskiego, choć, jak się wydaje, i one inspirowane były przez popleczników układu. Premier jednak okazał się zdolny widzieć także własne błędy, choć w powyższym wywiadzie jedynie w odniesieniu do debaty (ciekawe której?). Zawsze coś.

Zgadzam się także, że rząd PiS i sama partia mieli przeciw sobie większość mediów. To prawda. Różnię się tylko do Jarosława Kaczyńskiego poglądem na źródła tego oporu. Mniejsza o to.

Najbardziej zastanowił mnie fragment wywiadu, który podkreśliłem. Na moje oko, premier raczy sugerować, że Prawo i Sprawiedliwość pogrążyła akcja mobilizacji wyborców zorganizowana celowo przez Telewizję Polską. Czy mi się zdaje, czy TVP kieruje totumfacki prezydenta, będącego jednocześnie bratem premiera, niejaki Andrzej Urbański? Czy w TVP istotnego wpływu na politykę informacyjną nie ma przypadkiem domniemana dziewczyna ministra Zbiory Patrycja Kotecka, albo bliska znajoma obu panów K. Małgorzata Raczyńska? Czy oni mieliby działać na rzecz porażki swoich mocodawców? Czy mieliby popierać potężny front? Współpracować z mordercą ks. Popiełuszki?

Strach mnie zdejmuje, kiedy spod moich palców wychodzą tak straszne pytania.

Czyżby oprócz Karczmarka to układ umieścił ich także w bezpośrednim otoczeniu najważniejszych osobistości IV Rzeczpospolitej? Czy premier mógł się aż tak pomylić?

Urodzony za Gierka, wychowany za Jaruzelskiego, zbuntowany za Wałęsy, ożeniony za Kwaśniewskiego, rozmnożony za Kaczyńskiego. Aby do wiosny.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka