Na stronach internetowych Trybuny znalazłem fragment artykułu o Paradzie Równości w Warszawie, opatrzony znamiennym tytułem "To jest normalność". Możemy znaleźć w nim taki oto fragment:
"Ale w kraju rządzonym przez braci Kaczyńskich Parada Równości to coś więcej niż tylko marsz gejów i lesbijek. Ci ludzie krzycząc o poszanowanie dla swoich postaw będą tak naprawdę występować w imię podstawowych praw nas wszystkich - prawa do wolności i tolerancji. Będą demonstrować w imię łamanych przez Prawo i Sprawiedliwość zasad demokracji. Będą domagać się normalności."
Nie chcę polemizować co to jest normalność, ani też wskazywać jak absurdalne są zarzuty stawiane obecnemu rządowi. Chciałbym za to wskazać na fakt, jak bardzo deprecjonowane są, przez ich rzekomych obrońców, pojęcia wolności, demokracji, praw obywatelskich.
Co by się nie stało, co by się nie wydarzyło, jakkolwiek wydarzenie nie zostało by podniesione - w chwili obecnej wyciąga się najcięższe działa i grzmi: to zamach na wolność, to zamach na demokrację. Nawet nikt nie stara się porównywać wagi spraw, w obronie których szafuje się tymi najważniejszymi i fundamentalnymi pojęciami. Poprzez takie działanie stają się one coraz mniej ważne, a przede wszystkim coraz mniej poważane.
Coraz bardziej zafałszowuje się te pojęcia. Policja zatrzymuje podejrzanego o korupcję, przesłuchuje osobę której nazwisko pojawiło w dochodzeniu przeciwko dilerom: to atak, łamanie praw, zemsta. Idzie potem złodziej, kradnie coś, ktoś go łapie: to atak, łamanie praw - będzie się bronił.
Ogląda zagraniczny telewidz transmisję z Warszawy, widzi jakiś tłum który krzyczy "chcemy wolności" i myśli: Polska to faszystowska dyktatura.
I tak dzięki rzekomym obrońcom, wszystko co ważne, rozmieniane jest na drobne i traci swój blask.
A jak uda się przegonić kaczki, to wszystko będzie piękne i ładne. Demokracja zostanie obroniona, wolność przywrócona. A zresztą, wtedy to już będzie ludziom wszystko jedno. Co to bowiem jest demokracja...i jakieś tam prawa......


Komentarze
Pokaż komentarze (6)