HareM HareM
244
BLOG

Łatwo Hiszpanii w finale być nie musi

HareM HareM Sport Obserwuj notkę 27
Niespełna pół godziny fantastycznej gry Argentyńczyków wywróciło rezultat półfinału i przesądziło o ich awansie do meczu o wszystko

Takiej gry Messiego i spółki w ostatnich dwudziestu minutach półfinału z Anglią to się chyba, szczególnie po tym, co Albicelestes pokazywali do tej pory, najstarsi górale nawet nie spodziewali. Ja góralem, tym bardziej najstarszym, nie jestem, ale po 70. minutach gry też już postawiłem na graczach Scaloniego krzyżyk.

Tymczasem od siedemdziesiątej minuty, mniej więcej, Argentyńczycy zagrali tak, jak ich nie widziałem od lat. Koncert. W zasadzie to było chyba najlepsze 20 minut jakie oglądałem w wykonaniu tej reprezentacji w życiu. Grali jak nakręceni. Anglicy mogli tylko patrzeć, bo i tak nie byli w stanie nic zrobić.

Argentyna odrobiła straty, strzeliła dwa gole. Ale praktycznie rywal nie mógłby mieć pretensji, gdyby padło ich sześć. A pięć to na pewno. Dwa słupki Mac Allistera, wcześniej cudem wybroniona przez Pickforda główka, a jeszcze doliczmy w międzyczasie minimalnie niecelny strzał Fernandeza. No i te dwa INCREIBLE wręcz gole. 

Messi znów przeczłapał dwie trzecie meczu. Ale w najważniejszych momentach zrobił to, co było trzeba i za co go cały piłkarski świat, za wyjątkiem Ronaldo, kocha. Dzięki dwóm wczorajszym asystom jest aktualnie liderem w wyścigu o tytuł króla strzelców i myślę, że jest w stanie te pozycję obronić. W każdym razie łatwo skóry Francuzowi na pewno nie sprzeda. 

Trener Argentyńczyków trafił ze zmianami tak, jak Koreańczycy trafiają na igrzyskach z łuków. Idealnie w punkt. Te kilkanaście minut de Paula z Anglią było sto razy więcej warte niż cała jego dotychczasowa gra na tej imprezie. Bardzo dużo wniósł Mentiel, niewiele mniej Gonzalez. No i wejście smoka zaliczył Lautaro Martinez. 

Jak Argentyna tak zagra w finale, to Hiszpanom może być trudno. Ale myślę, że nie zagra. Z Hiszpanią Argentyńczycy z pewnością nie będą mieć takiej motywacji jak z Anglią:):):). A na poważnie, to nie ma szans, żeby zagrać takie 20 minut drugi raz w ciągu kilku dni. Ponadto są potężnie zmęczeni. Takie coś jak wczoraj kosztuje. Drugie ponadto. Hiszpania to nie Anglia. W życiu nie pozwoli sobą tak wykręcać jak to miało miejsce w wypadku Wyspiarzy. Ma niesamowity, najsilniejszy w tym turnieju, środek pola, którego u Anglików wczoraj zwyczajnie nie stykło. I ma może niższych, ale lepszych obrońców.

Dlatego obstawiam, że mistrzem świata zostaną piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego. Przy czym, po tym co zobaczyłem wczoraj miedzy 70. a 90. minutą, absolutnie nic nie jest w stanie mnie zdziwić. Łyknę wszystko.

A Anglia? Cóż. Była jedną nogą w finale. Za to drugą wsadziła w… i wyszło jak wyszło. W efekcie nie będzie nawet medalu. Francuzi są o dzień bardziej wypoczęci i zwyczajnie lepsi. No chyba, że powtórzą zagranie sprzed 44 lat i oleją mecz o trzecie miejsce wystawiając nań rezerwy. Ale nawet wtedy nie byłbym taki pewny czy Anglikom to specjalnie pomoże.

A tak w ogóle to mecz o trzecie miejsce powinien być z MŚ wycofany. Czy w Wimbledonie półfinaliści rozstrzygają między sobą kto z nich lepszy? Albo judocy, zapaśnicy czy bokserzy na imprezach mistrzowskich? Jaką motywację mają tacy Mbappe, Olisse czy Dembele żeby walczyć w sobotę jak lew? Oni już swoje na tych mistrzostwach ugrali. A jeszcze więcej przegrali. 

Trzecie miejsce powinno być przyznane na zasadzie takiej, jak wyznacza się najbardziej walecznego zawodnika na każdym etapie TdF. Nie miałbym wtedy wątpliwości, kto to najniższe podium powinien zająć. Bezapelacyjnie należy się to drużynie z Wysp Zielonego Przylądka. Grali, jako jedyni, i z mistrzem, i z wicemistrzem świata! I żadnego z tych meczów nie przegrali!

Tymczasem odpocznijmy przed niedzielą. Zapowiada się, w przeciwieństwie do soboty, ciekawie.


HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Sport