Z artykułu dowiesz się:
- Maja Chwalińska za finał Roland Garros 2026 ma otrzymać 1,4 mln euro
- Podatek we Francji może wynieść około 650 tys. euro
- Efektywne opodatkowanie sięga około 46,4 proc. nagrody
- W Polsce tenisistka nie musiałaby ponownie płacić podatku od tej wygranej
Dla jednych to pytanie będzie wyłącznie sportową ciekawostką, dla innych okazją do zgłębienia różnic między systemami podatkowymi naszych krajów. Bo w przypadku tak dużej nagrody – 1,4 mln euro dla finalistki Roland Garros 2026 – różnice w opodatkowaniu są spektakularne.
Francuski fiskus zabierze niemal połowę wygranej
Co ważne, w relacji Polska–Francja działa umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania, a jej zasada dla sportowców jest jasna: dochód z działalności sportowej jest opodatkowany w państwie, w którym ta działalność jest wykonywana, czyli we Francji.
A tu wygląda to inaczej niż w Polsce. U nas nagrody sportowe – co do zasady – kojarzą się ze zryczałtowanym 10 proc. PIT. We Francji takiego „specjalnego podatku od nagród” dla tenisistki nie ma. Przyjmuje się, że to dochód zawodowy sportowca, który jest opodatkowany według progresywnej stawki podatkowej, a to oznacza, że przy jednorazowych wygranych jest bardzo dotkliwy.
We Francji są następujące progi:
- do 11 600 euro – 0 proc.
- od 11 601 do 29 579 euro – 11 proc.
- od 29 580 do 84 577 euro – 30 proc.
- od 84 578 do 181 917 euro – 41 proc.
- powyżej 181 917 euro – 45 proc.
To oznacza, że przy nagrodzie rzędu 1,4 mln euro zdecydowana większość dochodu trafia do najwyższego, 45-procentowego przedziału. Przy bardzo uproszczonym założeniu, że podstawą opodatkowania jest pełne 1,4 mln euro i nie uwzględniamy jeszcze kosztów, sam francuski podatek dochodowy wyniósłby około 606,5 tys. euro. To już pokazuje skalę obciążenia. To jednak nie koniec. Dochodzi jeszcze „solidarity tax”, czyli dodatkowa danina dla wysokich dochodów. Dla osoby samotnej stawki są następujące: 3 proc. od części dochodu referencyjnego między 250 001 a 500 tys. euro, 4 proc. od części ponad 500 tys. euro.
To dodatkowe obciążenie rzędu 43 tys. euro. W takim wariancie łączne obciążenie podatkiem dochodowym i tą dodatkową dopłatą sięgałoby około 650 tys. euro, czyli mniej więcej 46,4 proc. nagrody. Trzeba jednak pamiętać, że nasza zawodniczka nie płaci francuskich składek społecznych i parafiskalnych. Ponadto można uwzględnić koszty uzyskania przychodu, a więc wydatki zawodowe związane z turniejem, o ile zostały rzeczywiście poniesione przez zawodniczkę – np. przelot, wyżywienie, wynagrodzenie trenera, część kosztów sztabu czy inne własne wydatki turniejowe. To oznacza, że finalny efektywny podatek może trochę spaść, ale i tak jego wysokość wydaje się zabójcza.
Maja Chwalińska nie zapłaci podatku drugi raz w Polsce
Czy Maja Chwalińska od tej samej nagrody będzie jeszcze zapłacić podatek w Polsce? Na szczęście nie, bo nasz kraj musi zastosować mechanizm unikania podwójnego opodatkowania przewidziany w umowie międzynarodowej. Nie będzie też polskiej daniny solidarnościowa od tej wygranej, mimo, że dochód przekroczy 1 mln zł, ale nie nalicza się jej od dochodów opodatkowanych podatkiem ryczałtowym, o czym mówi ustawy o PIT.
Francuskie przepisy przewidują, że organizator turnieju powinien potrącić zaliczkę w wysokości 15 proc. A po zakończeniu roku, w maju 2027 r. trzeba będzie złożyć francuskie zeznanie roczne, wykazać francuski dochód i rozliczyć ostateczne zobowiązanie, ale na to jest czas do września 2027 r.
Fot. Maja Chwalińska, finalistka Rolanda Garrosa 2026/East News
Tomasz Wypych







Komentarze
Pokaż komentarze (12)