HareM HareM
169
BLOG

Klopp przejął stery w reprezentacji Niemiec

HareM HareM Sport Obserwuj notkę 18
Siłą rzeczy przestaję kibicować rywalom Niemców

To znaczy przestaję kibicować ich rywalom, tak jak to robiłem za kadencji Nagelsmana, w każdym meczu, ale trudno, żebym trzymał za Germanów kciuki kiedy grają z Hiszpanią, Portugalią bez Ronaldo czy inną Brazylią. O bliższych mi krajach, na przykład z racji urodzenia ale nie tylko, oczywiście nie wspominając. Co to, to oczywiście nie.

Natomiast jeśli, powiedzmy, Klopp utrzyma posadę do następnego championatu i Niemcy znów trafią na jakiś Paragwaj albo, nie przymierzając, Austrię, Grecję, Koreę czy temu podobne, to z powodu tego pana jestem w stanie sympatyzować w tych meczach z nimi. Mimo, że są Niemcami. Jestem bowiem przekonany, że po raz pierwszy od wielu lat reprezentacja Niemiec pod batutą Juergena Kloppa będzie grała DOBRY I INTERESUJĄCY FUTBOL. A ja zawsze, o ile nie ma innych, ważniejszych, czynników determinujących to, komu kibicuję, jestem za tymi, którzy grają dobrą, przyswajalną dla moich oczu, piłkę. Bez względu na to, skąd są. I dlatego, na przykład, kilka dni temu tak mocno trzymałem stronę Hiszpanów w finale. Na nieprzejednanego kibica drużyn grających brzydko się zwyczajnie nie nadaję. Dlatego dziękuję Bogu, że nie urodziłem się, na przykład, Irlandczykiem. A już, nie daj Panie, Północnym. Tam nie można nie kibicować Irlandii, a żywcem się przecież tego robić, z mojego punktu widzenia, nie da. Nasi też grają total lipę, ale przynajmniej można ich za to traktować tak, jak zasługują. Dobra, do rzeczy.

Nagelsman, że na chwilę do niego wrócę, nie nadaje się do prowadzenia zespołów, które mają duże, międzynarodowe, aspiracje. To znaczy chcą zdobywać jakieś kontynentalne czy, nawet więcej, światowe trofea. Jemu się wydaje, że jest najmądrzejszy z najmądrzejszych i wszystko wie najlepiej. To raz. I jak se coś raz ubrda, to trwa przy tym choćby się wszędzie dookoła waliło. Ma chłop mocno przerośnięte ego, nic do niego nie dociera. Nie potrafi odpowiednio szybko reagować na wydarzenia. To wyrzucenie na zbity pysk, bo tak trzeba jego zwolnienie po imieniu nazwać, po tym co Niemcy pokazali z Ekwadorem i Paragwajem, należało mu się jak psu buda. 

Ja wiem. Niemcy są praktycznie od dekady w kryzysie. Nie mają takich piłkarzy jak mieli w latach 60-tych, 70tych, 80-tych czy nawet dwadzieścia-piętnaście lat temu. No nie mają. Chcieli mieć atrakcyjną ligę, pościągali do niej różnych Brazylijczyków, Holendrów, Francuzów czy Lewandowskich (tak było przynajmniej wtedy jak tę ich Bundesligę jeszcze oglądałem), że tylko tych wymienię, i sprawa się rypła. Obcokrajowcy pozajmowali tubylcom miejsca w pierwszych składach i skutki widać jak na dłoni. Próbują ratować się ciemnoskórymi obywatelami jak mogą, ale, jak widać, nie pomaga. Niech mnie mniejszość niemiecka na Salonie 24 poprawi, ale pewnie nie wszystkim kibicom z tego kraju ta zmiana barw skóry ich reprezentantów do końca pasuje. Przynajmniej w takim stopniu jak Francuzom. Co też pewnie ma swoje znaczenie.

Wracając stricte do futbolu. W zasadzie to i tak Germania zrobiła, formalnie rzecz biorąc, na tych mistrzostwach więcej niż na dwóch poprzednich, bo przynajmniej wyszła z grupy. Żartowaliśmy sobie w domu po meczu z Ekwadorem, że Nagelsman powinien jakiś order za to wyjście otrzymać. Tylko że z kim ta reprezentacja tak naprawdę grała? I jak szczęśliwie? Np. z takim WKS-em choćby. No i chyba łatwiej było wyjść z grupy tutaj niż, dajmy na to, w Rosji czy Katarze.

Dużego wyboru włodarze piłki niemieckiej nie mieli. Obcokrajowcy, jako trenerzy znaczy, w wypadku Niemców, w grę nie wchodzą. Reprezentacja Niemiec miała w swojej dotychczasowej historii kilkunastu selekcjonerów i każdy był Niemcem. Z krwi i kości. Nie wiem czy to polityka dobra czy zła, ale taką stosują. Był więc Klopp, tak naprawdę, wyborem niewątpliwie najlepszym, ale chyba i jedynym. Na rynku nie ma w tej chwili żadnego niemieckiego fachowca choćby zbliżonego do niego klasą i osiągnięciami. Nie ma też nikogo o podobnym autorytecie. Jednym słowem jest to dla niemieckiego związku piłki nożnej partia znakomita, ale i ostatnia deska ratunku. Jak jemu nie pójdzie to niemieckim działaczom pozostanie już tylko albo seppuku, albo … sięgnięcie po obcokrajowca. Ostatnimi czasy nie dali sobie w roli selekcjonera ichniej kadry rady tak uznani, co by o niektórych z nich nie powiedzieć, szkoleniowcy jak Low, Flick i Nagelsman. Więc…

Klopp jest od każdego z nich inny. I od każdego, moim skromnym zdaniem, lepszy. I jako trener, i jako psycholog. W każdym razie będzie tam musiał chyba zrobić niezłą rewolucję w składzie. Bo ci co grali w Ameryce, to albo już mocno zgrane płyty, albo wyrobnicy raczej noszący fortepiany niż na nich grający, albo wreszcie, w kilku nielicznych przypadkach, artyści, którzy jednakże na pewno do USA w optymalnej formie nie pojechali. Pytanie czy nowy selekcjoner znajdzie odpowiedni materiał nadający się do zbudowania tej nowej, jak to oni mówią, „Die Mannschaft”.

Ja mu, ponieważ go bardzo cenię i pamiętam co zrobił dla europejskiej, niemieckiej, ale również i dla polskiej piłki, życzę wszystkiego najlepszego. Oczywiście dopóki jego drużyny los nie zetknie z naszą. Wtedy sorry Winnetou. Nie ma zmiłuj. Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.:)

PS

Przy okazji, bo to też związane i z Liverpoolem, i z Bundesligą na tym najwyższym poziomie. W tym tygodniu zmarł jeden z najwybitniejszych angielskich piłkarzy lat 70-tych i początku 80-tych, Kevin Keegan. Dwukrotny, w barwach Hamburga, laureat Złotej Piłki, 63-krotny reprezentant Anglii. Kto oglądał mecze Liverpoolu w latach 1975-77, ten wie jak wielką postacią był. RIP.


HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Sport