Autostrada A2 przejezdna!
Samo zdanie jest z gruntu idiotycznych, gdyby padło w każdym innym kraju niż Polska A.D. 2012. A jak niby miałaby być? Po prostu sukces niesłychany. Można przejechać się po autostradzie! Autostrada z prędkością ograniczoną do 70 km na godzinę. Hajłej to to nie jest.
Mamy naszą autostradę dochodzącą od zachodniej granicy do stolicy państwa w prawie 90 lat po wybudowaniu pierwszej na świecie pomiędzy Mediolanem z Varese. W ponad 50 lat po lądowaniu pierwszego człowieka na Księżycu. W 23 lata po pierwszych w III RP wolnych wyborach.
Autostrady na świecie buduje się od ponad 90 lat. Wszędzie jest to świetny interes budowlany. Niejednokrotnie biznes ten ma gwarancje rządowe. Dla przedsiębiorcy to żyć nie umierać. U nas ukończenie przejezdnej autostrady jest równoznaczne z ogłaszaniem upadłości przedsiębiorstw ją budujących. My mamy autostrady gdzie „walutokilometr” znacznie przekracza podobne budowle oddane w tym samym czasie wszędzie indziej. I to nie o dziesiątki ale o setki procent. W świecie buduje się tak, że harmonogramy są skrojone na miarę, przestrzegane z żelazną konsekwencją i nie robi się wydarzenia z tego co jest normą inżynierską. Tu wydarzeniem jest, że coś się udało wykonać morderczym wysiłkiem pracując 24/7.
No teraz pomyśl sobie koteczku. Jeżeli autostrada kosztuje drogo to ile będzie kosztować jej przejezdność dla Ciebie. No i ile zarobią w krótkim czasie po ogłoszeniu jej przejezdności firmy różnych szwagrów na kapitalnych jej remontach. I z jaką prędkością wówczas ją przemierzysz. Bo nie wierzę, że pracując nocami, gdy organizm domaga się wypoczynku i snu dopilnowano wszystkich procedur i reżimów technologicznych. Nierealne. Nie w tych warunkach.
Historia śmieje się w kułak. Oto ci, którzy nabijali się z „melduje Panie Prezesie wykonanie zadania” teraz salutują wyprężeni: „Panie Premierze meldujemy, że autostrada jest przejezdna”. Koń mechaniczny by się uśmiał.
317
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (12)