Niels Bohr - twórca fizyki kwantowej – powiadał, że filozofów należy czytać w oryginale. Obserwując dyskusję po podpisaniu apelu o pojednanie podpisanym przez Patriarchę Cyryla i Sekretarza Episkopatu Michalika odnoszę wrażenie, że niewielu go przeczytało w całości lub też wielu nie przeczytało go wcale.
Zadałem więc sobie trud odszukania pełnej jego treści. Trochę wysiłku to wymagało ale ostatecznie znalazłem to na jakimś portalu (bynajmniej nie chrześcijańskim i to jest nie mniej dziwne). Przeczytałem ten dokument kilka razy ze zrozumieniem i uważnie od początku do końca, I zadałem sobie pytanie: gdzie tkwi pułapka, której obawiają się cenieni przez mnie R. Ziemkiewicz i ks. T. Isakowicz-Zalewski. Nie znalazłem. Są tam same dobre słowa a szczególnie inwokacja, której obaj w odwołują się do Chrystusa, który może naprawić to wszystko czego ludzie nie są w stanie naprawić. W czym może tkwić wobec tego zagrożenie, którego nie dostrzegam?
Czy są przeciwni tylko dlatego, że środowiska neoliberalne pieją na jego temat? A niby dlaczego wzbudza on ich taki uznanie i akceptację? Przecież jest to dokument wyraźnie stwierdzający, że należy połączyć siły obu Kościołów w walce o prawo do życia nienarodzonych, o przeciwstawienie się eutanazji, o konieczność obrony małżeństwa kobiety mężczyzny i o przeciwstawienia się „małżeństwom” jednopłciowym. Oni tez nie czytali tego dokumentu? Nie sądzę. Biskup Pieronek, „kapelan” tych środowisk skupia się głównie na cenie zegarka Patriarchy oraz jego kagiebowskiej przeszłości oraz handlowych sukcesach. On też nie czytał tekstu dokumentu? Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że środowiska neoliberalne pieją nad Cerkwią, która jest silnie powiązana z państwem a u siebie wszędzie węszą po maniacku kler katolicki panoszący się w życiu publicznym. Zaiste jest to szatańskie działanie. Więc ja widzę największe zagrożenie w tym, że ten ruch dzieci rewolucji ’68 jest z góry założonym działaniem mającym na celu wywołanie odruchu obronnego „skoro Michnik jest za to ja jestem przeciw”. Gdy się dokładnie przeczyta ten dokument to będzie się miało pełne przekonanie, że on nie może być za. Nigdy w życiu.
W wywiadzie udzielony przez patriarchę Cyryla tygodnikowi „Gość Niedzielny” odebrałem jeszcze jeden bardzo silny sygnał. Otóż Cyryl mówi, że jeżeli teraz nie połączymy naszych sił to wiek XX z jego totalitaryzmami będzie niczym w porównaniu do tego niewolnictwa, które nadciąga. Taki mocnych słów nie słyszałem od czasu śmierci bł. Jana Pawła II.
A co do powiązań kleru prawosławnego z kagiebowską policją polityczną to tak się składa, że na początku tego roku przeczytałem kilka książek Vladimira Volkoffa, którego – jako potomkowi emigrantów rosyjskich z okresu rewolucji październikowej - trudno posądzać sympatyzowanie komunistycznym władzom ZSRR i ich następcom w Rosji. W jego książce „Gość papieża” znalazłem wstrząsające informacje o tym, że ilość męczenników za wiarę chrześcijańską w sowieckiej Rosji przerasta nasze wyobrażenia i Rzym ze swoimi gladiatorami to była piękna śmierć na polu bitwy wobec najpodlejszych tortur jakich oni doznawali. Pewnie część kapłanów Cerkwi było gorliwymi agentami. Ale pewnie też nie mała ich część zgadzała się na taki „patronat” NKWD lub KGB aby zachować coś dla przyszłych pokoleń.
I gdy tak sobie myślę, o tym wyciąganiu kagiebowskiej przeszłości Patriarchy to sobie myślę, a co myślmy zrobili z lustracją naszych upadłych kapłanów? Czy oni sami zdobyli się na publiczne wyrażenie skruchy? Przykryjmy to milczeniem.
I gdy tak sobie myślę o tym wyciąganiu kagiebowskiej przeszłości Patriarchy to nie mogę nie wspomnieć Szawła z Tarsu, producenta namiotów posiadającego umiejętność łączenia różnych kawałków skóry w jedną całość. Nie mogę nie wspomnieć o strachu jaki budził w pierwszych gminach chrześcijańskich, które odwiedzał po swoim nawróceniu. Trzeba było mieć wielką wiarę, że ten zabójca pierwszych chrześcijan jest tym, którego Pan wybrał na niestrudzonego Apostoła Narodów, który miał do zamkniętego Kościoła przyciągnąć ludy z całego świata. Mało tego, każdy kto zna jego trzynasty rozdział z listu do Koryntian nie może stanąć w zachwycie: jak to, to ten zbrodniarz jest autorem najpiękniejszego Hymnu Miłości, który wybierają sobie nowożeńcy jako czytanie mszalne podczas zaślubin?
Gdy myślę o wszystkich różnicach jakie dzielą nasze Kościoły nie mogę nie mieć w pamięci sporów pierwszych chrześcijan, którzy uważali, że nie należy spożywać posiłków razem z nie obrzezanymi. Właśnie to obcięcie kawałka napletka na męskim członku było powodem największych różnic naszych chrześcijańskich przodków.
Właśnie mądrości i determinacji św. Pawła Apostoła zawdzięczamy uniwersalność Kościoła. Myślę, że jest to właśnie dowód na działanie Ducha Świętego w nim.
Ze św. Pawłem wiąże się pewien apokryf. Otóż jego nauczycielem był Gameliel. Jako Szaweł z Tarsu, będąc w uczniem w jego szkole rabinackiej, w okresie gdy był prześladowcą chrześcijan, zaczęły go opadać wątpliwości co do tego co robił i zapytał go:
- Nauczycielu, czy powinienem prześladować wyznawców Jezusa z Nazaretu?
Gameliel odpowiedział mu:
- Jeżeli to jest Boże Dzieło to choćbyś nie wiem jak mu się przeciwstawiał to i tak nic nie wskórasz. Jeżeli jest to dzieło ludzie to nawet gdy nie kiwniesz jednym palcem to i tak się samo rozpadnie.
W dniu 9 września nie wyjdę z Kościoła. Ufam, że Fatima i orędzie Matki Bożej stanie się faktem. Otwieram się na pojednanie. Patrzę na owoce. Zostaję w Kościele. Nie lękam się.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)