Marek Powichrowski Marek Powichrowski
246
BLOG

Łotergejt

Marek Powichrowski Marek Powichrowski Polityka Obserwuj notkę 1

Czego się obawiam? Czego się obawiam po zdobyciu prezydentury Elbląga przez kandydata spoza układu? Kaziów. Kaziów się obawiam. Wysypu Kaziów Marcinkiewiczów.

Już po wyborach prezydent-elekt powiedział, że w głównej mierze zawdzięcza zwycięstwo samemu sobie. Może to i prawda. Nie znam wszystkich szczegółów kampanii. Ale przebija mi z tego znajomy skądinąd narcyzm rzeczonego wyżej pięknego Kazimierza, który tak bardzo uwierzył w siebie, że zupełnie się w tym zatracił zapominając o sterowaniu nawą państwową na rzecz wielbicielki Izabeli. Z konserwatywnego wizerunku statecznego ojca, wiernego męża i głowy rodziny w bardzo krótkim czasie został rozwodnikiem i celebrytą. Rozmienił się zupełnie na drobne.

Kazio jest ulubieńcem mediów głównego nurtu. W ostatnim czasie regularnie odgrywał rolę poszkodowanego przez rzekome podsłuchy w czasie gdy był premierem. Gdy tylko był jakiś problem z sferze publicznej, z którą nie radził sobie Timur i jego drużyna to Kazio wyskakiwał jak pacynka w teatrze lalek i przypominał się ze swoimi „prześladowaniami”. Ale gdy upubliczniono podsłuch Wilka to uszy po sobie i brak zdecydowanej reakcji na takie psucie życia publicznego. Oj Kaziu, Kaziu. Nieładnie.

Ale w tej sprawie jest jeszcze coś ważniejszego. Otóż podsłuch Wilka ma wszelkie znamiona przestępstwa. Wedle bowiem prawa do zakładania podsłuchów jest uprawnionych kilka organów państwa i to po spełnieniu rygorystycznych wymogów. W takiej sytuacji natychmiast powinna zareagować prokuratura i to z urzędu. Co za problem zlokalizować kto założył konto na YouTube, z którego upubliczniono nagranie. Nie zrobiono jednak tego. To daje więcej do myślenia co do źródeł akcji i źródeł wsparcia. I jest to ważniejsze od tego co było na tych taśmach.

Wilk w tej całej sprawie zachował się tak jak należało w takich przypadkach. Nie kręcił i nie wypierał się, czym zdecydowanie osłabił całą prowokację. Jest to wskazówka dla wszystkich na przyszłość jak postępować w takiej sytuacji.
 
Niemniej jakiś niepokój pozostaje we mnie co do przyszłości. Bo czy nie może być tak, że zorganizowanej grupie bezczelnych cwaniaczków trzymającej się razem w każdej sytuacji i wzajemnie się wspierającej nie można przeciwstawić solidnej drużyny mającej cele ideowe, pro-państwowe? Grającej razem do jednej bramki (i to nie do własnej). Kiedy już się coś takiego zarysuje to pojawia się znowu widmo, nasze upiorne „Ja, mnie, mój”. Nie wróży to niczego dobrego. Obym był w błędzie.

Możliwie jak najdalej od przedziału 3 sigma

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka