Szanowni studenci, na dzisiejszym wykładzie rozpatrzymy hipotetyczny przypadek panny z dzieckiem o nazwisku B. Przeanalizujemy jako przyszli prawnicy jakie działania należałoby podjąć w jej przypadku z litery i ducha prawa. Otóż załóżmy, że panna z dzieckiem B. publicznie wyznała, że zabije to swoje poczęte dziecko w dniu Wigilii Bożego Narodzenia. Dodała przy tym, że zrobi to w celu – jak się wyraziła – „aby było weselej”. Jednak następnego dnia oświadczyłaby, że jest w ciąży politycznej (cokolwiek miałoby to w jej pojęciu znaczyć).
W zasadzie fakty są oczywiste. Panna B. jest w ciąży albo nie jest. Trzeciej możliwości nie ma. Jeżeli jest w ciąży i chce usunąć ją dla rechotu durnowatej gawiedzi to należy sięgnąć do zapisu ustawy i sprawdzić, czy jest tam zapis o dopuszczalności zabicia poczętego dziecka dla zabawy. Jest taki zapis? Nie ma. No to wkracza z urzędu prokurator i robi co do niego należy nie zwracając uwagi, że panna z dzieckiem poczętym w swoim łonie ma nazwisko na literę A, B lub Ż. Prokurator zleca stosownemu lekarzowi badania dla upewnienia się co do jej stanu błogosławionego i chroni z mocy prawa to poczęte życie. Koniec pierwszej możliwości. Myślę, że zgodzą się ze mną wszyscy wyznawcy państwa prawa. Nie widzę sprzeciwu, dziękuję.
Możliwość druga, czyli nie jest w ciąży. Aaa, zapomniałem do dodać na początku, że panna z poczętym dzieckiem jest pracownikiem w ośrodku akademickim. Zachodzi w tym wypadku uzasadnione domniemanie, że jest osobą świadomą, wykształconą, inteligentną i zdolną do rozróżniania dobra i zła. Oczywiście zachodzi również domniemanie poczytalności. Załóżmy, że panna B. z poczętym dzieckiem blefowała, że jest w ciąży dla osiągnięcia sobie znanych celów. No to zgodnie z obowiązującymi standardami powinien w tej sprawie wypowiedzieć się jej obecny pracodawca. Zachodzi bowiem domniemanie, że może w swojej pracy na jego rzecz posuwać się do podobnych czynów narażając go na straty moralne a nie wykluczone, że i finansowe. Standardy wykładowcy akademickiego nie dopuszczają stosowania niejednoznaczności, to mogłoby prowadzić do psucia młodego pokolenia studentów, którzy widząc tolerancję dla takich postaw propagowaliby by je w przyszłości prowadząc do psucia państwa. W tej sprawie powinien zabrać głos minister nauki i zdecydowanie i jednoznacznie potępić. Oczywiście powinien w tej sprawie zabrać głos również Senat uczelni a JM Rektor powinien ja odsunąć od pracy ze studentami.
Szanowni studenci, gdyby jednak nie doszło do taki działań w drugim przypadku a stwierdzilibyście, że zastosowano je z całą mocą do innego pracownika uczelni to macie tu inny casus prawny polegający nie nierównym traktowaniu obywateli tego samego państwa. Naruszona zostałaby jedna z naczelnych zasad konstytucji.
Szanowni słuchacze, w związku z tym, następny wykład rozpocznie się od kilkuminutowej wejściówki na temat „Przypadki nierównego traktowania obywateli”. Każdy, kto udokumentuje – poprzez podanie źródeł - choć jeden taki przypadek może liczyć na zwolnienie z egzaminu ponieważ potrafi samodzielnie wykrywać psucie, państwa, psucie prawa. A to jest naszym naczelnym zadaniem w tym kursie.
I to by byłoby na tyle.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)