Zdarzyć się może każdemu. Nie powinno, ale się zdarza.
Czym zgrzeszył? Przede wszystkim znajomością z niewłaściwymi ludźmi. Oczywiście Rysio nie miał niestety napisane na czole, że jest „niewłaściwym człowiekiem”. Choć z drugiej strony „automaty” nie mają w Polsce dobrej prasy i można było się domyśleć, że król automatów to niezbyt ciekawa znajomość. Oczywiście trudno takiego sponsora ignorować, choć z drugiej strony lepiej z niektórymi sponsorami się nie afiszować.
Czym jeszcze? Tolerował to, że jego koledzy troszczyli się o przepisy prawne korzystne dla Rysia. Troszczyli się nieskutecznie, ale próbowali. I wszystko wskazuje na to, że Schetyna o tym wiedział. Schetyna do przepisów się nie przyłożył. Rysiowi nie pomógł. Ale, że Chlebowski się dla Rysia stara – wiedział, bo sam Chlebowskiemu wsparcia odmówił. Mógł Chlebowskiemu zabronić, mógł ze sprawą pójść do Tuska, ale nie zabronił i nie poszedł. Bo na kolegę donosić nie chciał. I tak wpakował się w g…
Czy zasłużył na rozgrzeszenie? No cóż. Skoro jeszcze nie dojrzał do rachunku sumienia, spowiedzi, postanowienia poprawy i zadośćuczynienia, to jak dla mnie chyba jeszcze nie…
Komentarze
Pokaż komentarze (1)