Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji upoważniła przewodniczącego Rady Witolda Kołodziejskiego do ukarania radia Tok FM za antyklerykalny dowcip przytoczony przez Andrzeja Czeczota dla zilustrowania tezy, że są dowcipy, jakich – ze strachu – media nie opublikują co jest jego zdaniem dowodem na cenzurę w mediach.
Co ja sobie myślę?
1.Dowcip jest po pierwsze obrzydliwy, po drugie nieśmieszny, po trzecie można go faktycznie uznać za obraźliwy na księży katolickich.
2.Uderz w stół a nożyce się odezwą. Kołodziejski tylko czeka na takie wyskoki mediów liberalnych. Dowcipy o Żydach jakoś mu nie przeszkadzają.
3.Jak niedługo (mam nadzieję) Kołodziejskiego pożegnamy i nie będziemy wreszcie musieli go oglądać na czele KRRiTV to jedyne co będziemy o nim pamiętać: "Strażnik władzy PiSu nad mediami publicznymi i Naczelny Cenzor Rzeczypospolitej".Nieźle by to brzmiało w wikipedii, nieprawdaż? :)
4.Mam dziwne wrażenie, że efekt kary będzie jak zwykle odwrotny od zamierzonego, ale to i tak do Kołodziejskiego nie dotrze.
Komentarze
Pokaż komentarze (4)