Nie powinienem komentować faceta, który mnie zbanował na swoim blogu, ale muszę przyznać, że dzisiejszy wpis Laureata Konkursu „Blog Roku 2009” z lekka mną wstrząsnął. Nie wiem czy wszyscy czytający wczytali się w przedostatni akapit tego jak zwykle przydługiego i jak zwykle zagmatwanego tekstu, a warto się wczytać:
Wczoraj obejrzałem w TVN-ie rozmowę, jaką Anita Werner przeprowadziła z żoną Komorowskiego. Było to doświadczenie, jakiego na tym poziomie dotychczas nie miałem okazji zaznać. No może dziś rano, kiedy też w TVN-ie wystąpiły jakieś dwie laleczki o klasie prowincjonalnych fryzjerek, które stały się sławne przez swój udział w kampanii Grzegorza Napieralskiego. Ale nawet one nie były w stanie przebić tego, co wczoraj pokazała pani Komorowska. One przynajmniej były w taki klasyczny sposób wesołe. Dwie wesołe dwudziestki. Na przeciwko Anity Werner natomiast siedziało jedno wielkie nic. Naprzeciwko Anity Werner posadzono kogoś, kto równie dobrze mógł w tym samym momencie składać skrzynki po jabłkach na miejskim targu, żeby je wsadzić do auta i zawieźć z powrotem na tzw. giełdę. I oto młody Toyah mówi mi, że internetowe bojówki Platformy Obywatelskiej, na Facebooku i w okolicach, głoszą z zapałem, ze ta Komorowska to „super babka”. Że ona jest świetna! Że ona jest najlepsza!
Wow. Jestem pod wrażeniem. Podobno o klasie człowieka świadczy m.in. jego stosunek do kobiet. A ten najwyraźniej w przypadku toyaha jest dość „szorstki”. Żeby nie popadać w nadmierny przesadyzm – sam pewnie kiedyś sarknąłem coś o posłance Kępie, ale Beata Kępa to przynajmniej postać polityczna, która musi się liczyć z polityczną oceną swojego postępowania. Natomiast takie wypowiedzi (jak powyżej) o osobach spoza polityki i to w wykonaniu toyaha, a nie jakiegoś pierwszego lepszego blogowego kibola, dają sporo do myślenia…
Komentarze
Pokaż komentarze (17)