Sławek Nowak w wywiadzie powyborczym stwierdził: Kościół popełnił duży błąd przekraczając granice zaangażowania politycznego. Żałuję, że niektórym księżom ambona pomyliła się z trybuną polityczną.
Podobnie jak Nowak jestem katolikiem i z przykrością muszę przyznać Nowakowi rację. Wcześniej czy później polski Kościół Katolicki będzie żałował tej kampanii. PO co prawda nie wydaje mi się pamiętliwą partią, choć… Donald Tusk długo pamiętał Kaczyńskim ciosy z kampanii 2005 roku. W każdym razie nie sądzę by PO z tego powodu, że spora część kościelnej hierarchii (tzw. radiomariawiccy biskupi) i spora część kleru dość bezpardonowo walczyła z kandydaturą katolika Bronisława Komorowskiego na prezydenta, zaczęła nagle w odwecie popierać idee legalizacji aborcji, gejowskich małżeństw, adopcji przez związki gejowskie itd. PO byłoby nierozsądne gdyby stosowało zasadę, że na złość Kościołowi odmrozi sobie katolickich wyborców. W gruncie rzeczy uważam zresztą, że poparcie Kościoła dla Kaczyńskiego tak samo napędziło głosów Kaczyńskiemu, jak i Komorowskiemu tyle, że były to głosy różnych antyklerykałów.
Podejrzewam, że takie kampanie jak ta ostatnia, która dla radiomariawickiej części Kościoła Katolickiego była okazją do zwarcia szeregów i silnego zaangażowania w politykę będzie przyśpieszać sekularyzację społeczeństwa. Istnieje poważne ryzyko, że liberalna część katolików z coraz większą odrazą będzie spoglądać na instytucję Kościoła, ograniczy swoje zaangażowanie do formalnych działań albo wręcz zrezygnuje z kontaktów z Kościołem. Kontynuowanie takiego zaangażowania politycznego Kościoła z pewnością w dłuższym okresie czasu pogłębi i rozszerzy antyklerykalizm w polskim społeczeństwie. Mam nadzieję, że biskupi zdają sobie sprawę z ryzyka…
Komentarze
Pokaż komentarze (35)