Lublin, bazylika pełna wiernych. Ksiądz podczas homilii zaczyna krytykować prezydenta i premiera. Przerywa mu słynny duszpasterz akademicki o. Ludwik Wiśniewski: - Proszę mówić kazanie religijne, a nie polityczne
Niestety sporo księży myli ambonę z sejmową mównicą, a kościół z salą obrad. Nie pamiętają do czego zostali wybrani i namaszczeni. Zapominają do czego ich posłał Chrystus. Chrystus powiedział Piotrowi: „Uczynię was rybakami ludzi, będziecie łowić ludzi dla Chrystusa”*). A co/kogo oni łowią i dla kogo łowią? A może po prostu idą na łatwiznę? Bo co jest łatwiej powiedzieć wiernym: „pokutujcie za grzechy” czy „rząd jest zły i powinien pokutować”? Co chętniej usłyszą wierni: „przestrzegajcie X Przykazań” czy „rząd też kradnie”? Co wzbudzi mocniejszy poklask: „miłujcie bliźniego, włącznie z żebrakiem stojącym przed kościołem”, czy „miłujcie tych, którzy mają podobne poglądy polityczne, a prezydenta możecie nienawidzieć”?
Dokąd zmierza Kościół? Dobre pytanie… Zdarzył się Ojciec Ludwik Wiśniewski, który miał odwagę powiedzieć NIE. Wbrew niektórym współkapłanom, wbrew związkowcom i posłom PiSu zgromadzonym w kościele. To pewne novum w Kościele Katolickim, który jest mocno zhierarchizowany, tłumiący dyskusję i ukrywający podziały. Czy to zapowiedź zmian? Nie sądzę… ale kto wie… może być ciekawie…
Szacun Ojcze Wiśniewski. Do czegoś takiego trzeba mieć charakter.
*) Nie jest to dosłowny cytat, ale taki jest sens.
Komentarze
Pokaż komentarze (21)