Po otwarciu ceremonii głos zabrał Donald Tusk. - Szczerze powiedziawszy, przygotowałem kilka poważnych słów, bo okoliczność jest nadzwyczaj poważna, ale jestem pod takim wrażeniem powitania przez pana profesora Globisza nas wszystkich, że muszę pozbierać te wątki na nowo - wyznał premier, który wyglądał na zniesmaczonego. - Panie premierze, za idiotę robię tu ja - wtrącił niespodziewanie aktor.
Tusk nie odpowiedział na zachowanie konferansjera. Skomentował dość śmiałe zachowanie Globisza dopiero po zakończeniu gali. - Ja byłem absolutnie wytrącony, jakby z rytmu. Nie, no fajne było. Chociaż, jak w pewnym momencie mi przerwał i powiedział "idiotę to ja tu miałem udawać", to już było hardkorowo, ale mi pasuje - zapewniał premier podkreślając, że "lubi ludzi, którzy mają poczucie humoru i zmysł improwizacji"
Co jest słabością Tuska jako polityka? To, że zbyt łatwo daje się zaskoczyć. Ciekawa sprawa, bo Tusk siedzi przecież w polityce od ponad 20 lat. Od prawie 10 lat jest szefem partii. Od trzech lat jest premierem. Był w stanie wygrać debatę z Kaczyńskim na żywo w 2007 roku, gdy mało kto dawał mu szansę na zwycięstwo. Tyle, że w tej debacie to on był stroną atakującą, zatem to on zaskakiwał Kaczyńskiego. Pamiętam jak przed wyborami w 2005 roku w radiowym wywiadzie Olejnik zaskoczyła Tuska kilkoma trudnymi pytaniami. Zaskoczyła go i mocno posypał się. Wtedy zrozumiałem, że nie wygra wyborów 2005 roku. Dwa lata później to był już zupełnie inny facet. Przygotowany, sprytny, błyskotliwy. W każdym razie takie robił wrażenie. I co? I okazuje się, że wciąż łatwo daje się zaskoczyć. Zbyt łatwo. Wystarczy jakieś przełamanie schematu, jakaś nietypowa sytuacja i Donald Tusk się gubi. Tylu speców od piaru, tylu doradców, tylu fachowców od wizerunku, tylu fachmanów od strategii bitew politycznych... Kurde...
I pomyśleć, że Donald Tusk to i tak najlepsze co mamy w polskiej polityce... :(
Komentarze
Pokaż komentarze (33)