Komentując śląską burzę, która przetoczyła się przez Polskę po oświadczeniu Jarosława Kaczyńskiego pozwalam sobie na moją krótką opinię. Jak na mnie – dość wyważoną opinię :)
Jarosław Kaczyński jak to często u niego bywa palnął bzdurę. Kąśliwą, wymierzoną w kolejnego wymyślonego wroga, niezręczną i niepotrzebną. Wyraża ona strach Kaczyńskiego przed regionalizmami, może nawet nieco uzasadniony, ale w polskich realiach nierozsądny, niemniej znając Kaczyńskiego i jego fobie – zrozumiały. Na tym właśnie polega problem prezesa Kaczyńskiego, że ma bezkrytyczny stosunek do tego co mówi i pisze. Ma w sobie poczucie własnego geniuszu, wielkiej inteligencji i intuicji, a co gorsza jego otoczenie utwierdza go w tym poglądzie.
Afera, która się właśnie przetacza przez media oczywiście jest grubo przesadzona. Dziennikarze i politycy ignorują fakt, że Kaczyński ostrze swojego wywodu skierował na RAŚ, a nie na Śląsk. Ale tak działają media i politycy – upraszczają, dopowiadają, dointerpretowują. To nic nowego. To tak typowe, że chciałoby się zapytać – Jaruś, po co ci było to mówić? Mało jeszcze masz wrogów?
Podsumowując – Kaczyński potwierdził paskudną opinię o sobie, na co pewnie i tak liczył, PO miało kolejną okazję by przypieprzyć Kaczyńskiemu, media miały czym się zajmować przez kilka dni, a RAŚ uzyskał taką reklamę o jakiej tylko mógł marzyć. Zatem wszyscy szczęśliwi.
Komentarze
Pokaż komentarze (2)