Kuźniar przyznaje, że odwiedził Krakowskie Przedmieście w drodze na mszę w archikatedrze. - Tego w Polsce nie było nawet w pierwszym okresie stanu wojennego, nie było tak silnej nienawiści. Tyle zła i to Polacy przeciwko Polakom. Dziś żeby w demokratycznym kraju urządzać, to niesłychanie bolesne.
Ci wszyscy, którzy za to odpowiadają, nie mam wątpliwości, pójdą do piekła - stwierdził Kuźniar. Dominika Wielowieyska dopytała: - Czyli Jarosław Kaczyński, bo on za to odpowiada? - Z całą pewnością tak, mówię to z pełną odpowiedzialnością. Za takie dzielenie Polaków. To jest przecież łamanie Dekalogu "nie będziesz mówił fałszywego świadectwa". Te wszystkie oszczerstwa, które tam padały w najgorszy sposób, to jest łamanie Dziesięciu Przykazań. Dziwię się, że spowiednik Jarosława Kaczyńskiego nie każe mu się opamiętać - irytował się Kuźniar.
Jego zdaniem każdy Polak, który tam był i to widział te sceny, musiał być załamany: - To są rzeczy absolutnie niechrześcijańskie i to wszystko pod znakiem krzyża i z nadużywaniem tych wszystkich słów poetów, które znamy w innym kontekście. - To jakieś szaleństwo, najgorszy sen.
No cóż, jeżeli spowiednikiem Kaczyńskiego jest ktoś pokroju Ojca Mitomana to zaiste nie dziwi nic… Białe staje się czarne, a czarne staje się białe… Czy Jarosław Kaczyński pójdzie do piekła? Nie mnie o tym sądzić. To już osądzi Bóg. To, że mnie to gorszy to w końcu nic nie znaczy. Może nie jestem dobrym chrześcijaninem. Może źle zrozumiałem „dobrą nowinę o zbawieniu”. Może źle pojąłem dekalog i przykazanie miłości bliźniego. Ale jeżeli tak miałoby wyglądać chrześcijaństwo jak Jarosław Kaczyński prezentuje to chyba lepiej zostać buddystą…
Komentarze
Pokaż komentarze (20)