Chirl dziś napisał o Kowalu: „Kowal to polityk kanapowy. Charyzmy przywódcy w nim tyle co w przeciętnym szympansie fizyka kwantowego.”
Myślę, że nie należy nie doceniać Kowala. Być może nie miał dotąd szansy pokazać na co go stać (a mam nadzieję, że stać go na wiele). W czasach PiSu był nielicznym PiSowcem, który mówił „ludzkim głosem”, którego można było zrozumieć, który zamiast PiSowską grypserą posługiwał się argumentacją i dużą wiedzą o faktach. Czy to wystarczy by zauroczyć elektorat i uzyskać poparcie na miarę wejścia do Sejmu? Trudno powiedzieć, niemniej… Po pierwsze zadatki na lidera ma dobre. Jest politykiem samodzielnym. Wie czego chce. Ma poglądy i potrafi ich bronić. Po drugie dostał szansę – działacze PJN wierzą w niego. Po trzecie ma teraz szansę błysnąć, rozwinąć skrzydła, pokazać co potrafi. Może pokazać, że poza umiejętnością przemawiania „ludzkim głosem” potrafi być energiczny, niesztampowy, nienudny i „zaraźliwy”, a przez to uzyskiwać poparcie elektoratu. Sam jestem ciekaw, czy Kowal potrafił zarazić energią ten przywiędnięty projekt o nazwie PJN. Jedno co ważne – albo PJN obroni się jako samodzielna partia albo zniknie. Jakiekolwiek próby „przytulania się” do PiSu czy PO zniszczą PJN. Zostanie wessany i wchłonięty, a elektorat będzie zawiedziony.
Komentarze
Pokaż komentarze (2)