Pani Monika Olejnik zapytała się dziś w porannej audycji „Radia Zet” Tomasza Poręby, czy to ładnie, że jeden z proboszczów bodaj z Podhala wywiesza plakaty kandydata do parlamentu RP, z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Sugeruje także odpowiedź: że to hańba, bo przecież Kościół nie powinien mieszać się do polityki. Pani Olejnik odpowiedzi udzielili już wprawdzie biskupi, ale powtórzę i rozwinę – mam nadzieję – ich myśl. Otóż, Kościół katolicki w Polsce nie zamierza być wielkim nieobecnym. Wręcz odwrotnie, jak piszą biskupi w ostatnim komunikacie z 26 sierpnia 2011 r.:„Duszpasterze, biskupi i kapłani, a zwłaszcza katolicy świeccy mają prawo, a nawet obowiązek uczestniczenia w życiu społecznym i politycznym, gdyż są częścią tego społeczeństwa”.
Szanowny Panie,
Wywieszenie plakatu kandydata PiSu nie zmienia postaci rzeczy: Kościół powoli i nieubłaganie staje się wielkim nieobecnym polskiego życia publicznego. Kazanie biskupa Michalika, ani komunikat biskupów tego nie zmienią. Kościół nie ma spójnego i konsekwentnego poglądu na swoją obecność w sferze publicznej. Kościół nie mówi jednym głosem. Media nagłaśniają kościelnych oszołomów w rodzaju Rydzyka, Natanka czy Isakiewicza, albo z drugiej strony liberałów w rodzaju Sowy. Mimo, że ani jedni, ani drudzy nie reprezentują „mainstreamu” Kościoła to są jednak najbardziej widziani i słyszani. Te skrajności powodują oszołomienie wiernych, którzy się zastanawiają w jakim są Kościele. Kolegialna formuła kierowania polskim Kościołem powoduje brak możliwości odniesienia do jednoznacznego głosu Pasterza, który nadawał by Kościołowi kierunek, myśl przewodnią i interpretację.
Problem polega na to, że Kościół tak naprawdę nie ma formuły, koncepcji swojego funkcjonowania w sferze Państwa. Kościół od czasu do czasu budzi się, bo są wybory i zaczyna dostrzegać sferę publiczną. Ale co Kościół robił przez ostatnie 4 lata? Polityka nie istniała przez te 4 lata? Gdzie dialog z Rządem RP, Prezydentem i Sejmem? Gdzie dialog z Polakami? Przy okazji zbliżających się wyborów proboszcz wywiesza na kościele plakaty jakiegoś załganego kandydata na posła jak sprzedawczyni z Żabki na szybie swojego sklepiku. No i co? To na tym ma polegać udział Kościoła w życiu publicznym, że księża stają się bezmyślną tubą wyborczą PiSowskich kandydatów?!
Wciąż twierdzę, że od 10 lat Kościół nie zrobił rzetelnego rachunku sumienia i nie zadał sobie obnażającego pytania: „Quo Vadis?” Ten ciągły dryf Kościoła do nikąd ma złe skutki dla księży, wiernych i Państwa. Polska potrzebuje Kościoła. Ale Kościoła, który będzie wiedział czego chce, do czego dąży, co jest ważne, a w co nie należy się angażować. Potrzebujemy przewodnictwa i dobrej nowiny! Bo na razie te wieści wciąż nie za dobre…


Komentarze
Pokaż komentarze (4)